Dziennik - ‘urodziny i urodzinki’

czerwca 12

Dziś mój mały chłopczyk skończył 3 lata. 1oo lat kochany Bambusiu !!! Z tej okazji zamiast tortu dostał wiele czułych całusów i chłodzącą bandankę, która wydaje się być dobrym rozwiązaniem na upalne spacery, czy jazdę samochodem. Znalazła ją przypadkiem moja koleżanka szukająca czegoś na stronach animalia.pl. Z pewnym niedowierzaniem czytałam o właściwościach chłodzącej chusty. Przeszukałam też internet w poszukiwaniu opinii na jej temat. W Polsce mało znana, jednak w Stanach, czy Australii ludzie bardzo pozytywnie wypowiadali się na temat materiałów tzw. chłodzących. U nas znalazłam ją tylko w jednym inetrnetowym sklepie. Dość droga, bo kosztowała ok. 60 zł. Ale czego nie robi sie dla swojego pupila. Chusta dostępna była tylko w jednym kolorze - niebieska w białe kostki. Wypełniona jest granulatem, który po kontakcie z wodą zwielokratnia swoją objętość i schnąc przez około 30 godzin oddaje do otoczenia przyjemny chłód. Troszkę się obawiałam na początku, czy nie będzie miało to wpływu na choroby gardła, ale wypróbowaliśmy ją już kilka razy i nic niepokojącego nie zauważyłam. Natomiast jazdę w ciepłym samochodzie zniósł o wiele lepiej niż normalnie. Dziś zmuszona byłam przerobić bandankę na obrożę, gdyż Bambowe wymiociny stale lądowały na chustce podczas zabawy na spacerach, a nie sposób jej prać po każdym spacerze. Obcięłam więc zwisającą część bez żalu, tym bardziej, że chłodzące polimery znajdują się wyłącznie w części okalającej szyję.  Mamy więc coolar. Obecnie Bambo jej już w ogóle nie zauważa, choć gdy ubrałam mu ją pierwszy raz to od razu zwymiotował. Nie jest przyzwyczajony do noszenia czegokolwiek na szyi, gdyż przez jego chorobę zmuszeni jesteśmy do używania szelek. Poza tym muszę bardzo pochwalić Bamba, gdyż sypia na legowisku obok mojego łóżka w taki sposób, jakby nigdy wcześniej nie sypiał w łóżku ze mną. Naprawdę jestem z niego dumna.

czerwca 12

Dziś Bambo skończył 2 latka. Sto lat! A przynajmniej jeszcze kilku takich rocznic. Muszę przyznać, że kiedy zaczął chorować nikt nie wierzył, że będzie obchodził swoje drugie urodziny i to jeszcze w takiej formie. Ja również. A on przechytrzył los i pochrapuje obok wtulony w moją nogę. W prezencie dostał piękny duży czyścik do zębów, mimo, iż podczas oczyszczania ząbków dwukrotnie zwymiotował. Ale radochy miał co nie miara. Poza rozmoczonymi granulkami przez cały rok nic nie dostaje i taki dzień jak dzisiejszy naprawdę mu się należał. Oprócz patyków w lesie nie ma niczego, co mógłby sobie poogryzać. A gryźć  i rzuć to on uwielbia.

Wczoraj byliśmy w Obrzynowie. Na szczęście nie padało i Bambo spędził cały dzień na dworze. Szalał, skakał i drażnił swym widokiem i młodzieńczym zapałem starego Ramba. Kiedy wydawało się, że zadyszy się z powodu słońca i stałego szaleństwa wpadł na pomysł by położyć się w strumieniu. Rozpłaszczył się jak żaba pod prąd i chłodząc sobie brzuch i zadek uzupełniał płyny łykając spadającą mu na głowę wodę. Żałowałam, że zapomniałam aparatu i nie mogłam zrobić mu tam zdjęć. Znów wyglądał jak najszczęśliwszy pies na świecie mimo, że zabawa odchodziła całkowicie na czczo. Dzięki temu jednak nie musiałam sprzątać jego zwrotów zakładając, że ślina wyparuje sama z trawnika. Po powrocie o 22:00 dostał większą porcję, po czym zasnął snem kamiennym i spał tak do rana. Jest tak zmęczony po wczorajszych wariactwach, że poza przerwami na posiłki i spacery przesypia dzisiejszy dzień.

czerwca 12

Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam J Dziś Bambo skończył równiuśki rok. Kupiliśmy z tej okazji bezowy tort u Sowy, z którego Bambo dostał dwa lizy masy. Resztą zajęłam się osobiście. Z rana były życzenia i całuski i odtańczony taniec w rytmie „sto lat..”  Był też niestety 15 zastrzyk z II serii, ale Bambo już od tygodnia nie chowa się przed nim pod fotelem tylko oczekuje go z nieco rozbieganymi oczami w pościeli. Nawet reaguje na moje prośby o zmianę pozycji, kiedy mówię, że dziś prawa dupeczka on przekłada się na lewy boczek J i na odwrót. Było mi przykro, że nawet w ten wspaniały dzień musiałam zadać mu trochę bólu.

Dziś otrzymałam od naszego weta opis Bamba choroby po łacinie. Od razu też, z odpowiednim pismem przewodnim Kamil wysłał to do kliniki w Brnie wraz z instrukcją jak ściągnąć film dvd z Internetu. Może się jednak okazać, że nie będą posiadali odpowiedniego oprogramowania by film w ten sposób obejrzeć(tak jak to się zdarzyło w Niemczech) i wtedy trzeba będzie dosłać im płytę pocztą. W każdym razie coś znów popchnęliśmy do przodu.

maja 12

Widocznie się nie zrozumieliśmy. Wet będzie konsultował przypadek Bamba w tym tygodniu. Następną wizytę mamy przed kolejnym długim weekendem 21 maja. Wtedy ustalimy co z ewentualną operacją. On jest nadal przeciw, ale pod wpływem moich desperackich nalegań będzie w tej kwestii działać. Jak na razie plan jest taki. Pozostajemy przy tych samych lekach co wcześniej, z tym,  że encorton zamiast co 12 to co 48 h. Drugą serię polstigminy zaczniemy od 22 maja, prawdopodobnie przez kolejne 20 dni. Gdyby Bambo zaczął wymiotować w znacznych ilościach mam natychmiast się z nim skontaktować.

Poza tym na prawym policzku pojawiły się dwa duże zaczerwienione guzki a może i pryszcze. Wet obejrzał, podusił i uznał, że to bakteryjne(gronkowcowe) zapalenie skóry, że może się gdzieś zakłuł. Choć to wg mnie mało prawdopodobne, bo mimo, iż wet dawno pozwolił Bambowi na bieganie po lesie ja i tak do dziś nie spuściłam go ze smyczy jeszcze ani razu, więc nie bardzo miał się gdzie zakłuć. Kilka razy próbował targać gałąź i to jedyny moment kiedy mógłby naruszyć policzek. Osobiście przekonana byłam, że to uboczne działanie jakiegoś leku – taki alergiczny odczyn. Nawet przez jeden dzień posmarowałam to fenistilem, ale bez żadnych efektów, więc zaczęłam oxycortem może minimalnie zaczęło blednąć. Teraz dostał mupirox i zobaczymy jak szybko nam to zniknie.

Dziś Bambo skończył 11 m-cy, ale nie było czasu by to świętować. Trójmiasto od 16:00 tonęło w korkach i jazda do weta zajęła nam ponad 90 minut. Jak zwykle tłum pacjentów i Bambo, jako jeden z nielicznych  skory do zabawy. Zdecydowana większość z podkulonymi ogonami gotowa aby czmychnąć przy pierwszej nadarzającej się okazji. W kolejce spędziliśmy 2 godziny i do domu zjechaliśmy około 21:30. Jak widać nie było miejsca na świętowanie. No, chyba, żeby kapsułki gammolenu, które Bambo uwielbia rozgryzać a które dostał przed snem uznać za takowe J

marca 12

Dziś Bambo skończył 9 miesięcy. Wspaniały i kochany piesek z niego rośnie. Żadnych rarytasów nie było, bo jak wszystkim już wiadomo tylko w weekendowe dni znajdzie się czas by podać mu jakiś przysmak czy gryzak tak by nie sprowokować wymiotów, czyli po minimum 3 godzinach od ostatniego posiłku. A posiłków to Bambo ma sporo - 5 dziennie  :P  Obiecałam mu więc gwiazdkę czyszczącą ząbki z dodatkiem mięty z okazji miesięcznicy w najbliższą sobotę.

Dziś już przy co drugim siusiu podnosił nogę. Pomysleć, żę nie mogłam się doczekać tych oznak dorosłości. Ale wierzcie mi, nie było na co! Teraz zamiast raz a dobrze sika po 10 razy spędzając długie minuty na obwąchiwaniu wszystkich słupów, krzaków i trawek. Makabreska.

Skończyliśmy też wczoraj testować nowy lek. Nie widziałam specjalnej różnicy, więc wet postanowił kontynuować leczenie jak do tej pory. Umówiliśmy się też, że o ile nic się nie zmieni pojawimy się u niego po ukończeniu roku. Dziś też dostałam namiary na klinikę w Lipsku, która ponoć specjalizuje się w chorobach przewodu pokarmowego u psów i przeprowadza zabiegi, jakich w Polsce jeszcze się nie robi. Nie muszę dodawać, że zabiegi są tam jednak sporo droższe od tych, których u nas nie robią  :) i przekraczają 2 tysiące euro.  Nie wykluczam możliwości przeprowadzenia operacji u naszych sąsiadów. Poczekam jeszcze troszkę, bo jednak mam słabiutką nadzieję, że objawy tak uciążliwe dla nas zmniejszą się na tyle, że będziemy mogli normalnie funkcjonować bez narażania Bamba na te przykrości i ryzyko utraty życia, nie wspominając już o trudach związanych z organizacją i samą wyprawą do Lipska.

lutego 12

Dziś Bambo skończył 8 miesięcy. I od czterech tygodni ani razu nie zrobił siusiu w domu, ani kiedy jesetem w pracy ani przy mnie. Nie sądziłam, że tak szybko to pójdzie,  że tak szybko zrozumie o co chodzi. Jest naprawdę wspaniały. I taki żywy. I stale uśmiechnięty.

Chciałam dzis pójść do Gosi i go zważyć, ale przez 10 minut miała zajęty numer i w końcu zdecydowaliśmy się z Bambem pójść na spacer do parku i nie ryzykować, że pocałujemy klamkę lub co gorsza ją obudzimy. Gdyby jutro nie padało to może spróbujemy ponownie.

Od soboty wzmogły się dolegliwości związane z wymiotowaniem i wymioty stały się częstsze. W związku z tym zaczęłam ilości od nowa zapisywać w kalendarzu i dodatkowo wprowadziłam również poza lekami siemię lniane osłonowo. Wet twierdził, że Bambo nie zje siemienia. Ja jednak zaparzam je i mieszam mu z jedzeniem i dwa razy dziennie je dostaje. Zjada z apetytem. Mam nadzieję, że to dodatkowo ochroni jego żołądek i przełyk przed stałym kontaktem z sokami żołądkowymi.

W weekend Kamil porobił kolejne zdjęcia Bambusiowi. Na większości wygląda przeprzystojnie :)  Niedługo więc pojawią się w galerii w katalogu z lutego.

stycznia 12

Kolejne mini urodzinki. Dziś Bambo skończył 7 miesięcy. Dużo zdrowia mu życzę i dużo zdrowia :P

Nadal uważam, że ciszej chrapie, ale do ostatecznej diagnozy potrzebny mi Janusz, bo mam taką melodię do spania, że wcześniej też mogłam spać, kiedy on przewracał się z boku na bok nie mogąc usnąć przy bambowych odgłosach. Więc komisyjnie da się to stwierdzić za dwa tygodnie.

Dziś była piękna, iście wiosenna pogoda i poszliśmy z Bambem do lasu. Byłam ciekawa czy uda nam się bez żadnych zwrotów pobiegać po lesie przez godzinkę. Niestety zabawa patykami i piłką skończyła się tak jak zawsze - 3 krotnymi tryskającymi zwrotami. Trochę  mi przykro, bo po wczorajszym miałam cichą nadzieję, że może coś się zmieniło.

Dziś przyszła też kolej na czyszczenie uszu. Ale mu zrobiła prezent w urodzinki, nie ma co. Na pocieszenie jednak dostał dwa dropsy czekoladowe, które bardzo lubi i liza pigwówki Babci Basi.

grudnia 12

Dziś Bambo skończył pół roku. To już coś :)  . Całkiem ładny buldog z niego rośnie, choć ze wstydem muszę stwierdzić, że zbytnio został rozpieszczony. Nie było tortu i fajerwerków, ale poszliśmy na długi spacer po Oliwskim Parku w towarzystwie pekinczyka Kajtka i labradorki Boni. Na deser były 4 plastry suszonej babcinej wątróbki oraz pół dentisticka - pół, aby nie przedobrzyć. Może powinnam podarować mu czyszczenie uszu przenosząc je na jutro, ale za to jak pięknie wygląda w ten urodzinkowy wieczór. Czyściutki o wyglądzie anioła zasypia obok pochrapując cichutko. Nie wiem jak to jest, ale gdy tylko zgaszę światło i kładę się spać to cichutkie do tej pory chrapanko zamienia się nagle w głośne chrapanie, tak, że gdybym nie była takim śpiochem zapewne miałabym trudności z zaśnięciem.

Dziś tylko kilka ulań, którym udało się pozostać w pyszczku. Bambo najwyraźniej podsłuchał, że drugiego pieska uzależniamy od jego zdrowia :P

listopada 12

Dziś Bambo skończył 5 m-cy. STO LAT!!!!

Od rana głodówka, bo przymierzamy się do RTG przełyku i żołądka. Dr Jerzy Kończak sprawia wrażenie niezwykle miłe. Fachowo wlewa w Bamba 40 ml barytu i robi 4 zdjęcia co 3-5 minut. Ze zdjęc wychodzi wada przełyku. Wet twierdzi, że wg niego to o ile dobrze pamiętam rozworowa przepuklina przełyku. Sprawa jednak jest trudna i zabiera zdjęcia na konslutację do Olsztyna do wydziału weterynarii Akademii Rolniczej. Tam wraz z dobrym specjalistą przeanalizują jeszcze raz zdjęcia i ustalączy konieczna bedzie dalsza diagnoza w postaci gastroskopii. Tą jednak można przeprowadzi tylko pod narkozą i tylko w Olsztynie. Jest jednak dla buldożków bardzo niebezpieczna i robi się ją tylko w ostaeczności. Na razie przepisał metoklopramid 3 razy dziennie po 1/2 tabletki i jedzenie w postaci papki( rozmoczone granulki, przeciśnięte przez palce o konsystencji gęstszego jogurtu. Podawac małymi porcjami i bawic się tylko na czczo. U Bamba przełyk w pewnym momencie rozszerza się z 1 cm do 2-3 cm by po kolejnych 3 wrócic do poprzedniej wielkości. Dostał też od weta mocnego całusa w sam pychol. Dziś nie udało się nam nadgonic jedzonka. Dostał  dwa posiłki i poszliśmy spac.

października 12

Byłam wczoraj z Bambem na spacerku w lesie i ćwiczyliśmy chodzenie przy nodze, ale nic na siłę..tylko zabawowo i tylko tyle na ile Bambo miał ochotę. Miałam trochę psich ciasteczek i Bambo dość szybko zajarzył, że chodzenie obok nogi i patrzenie mi w oczy skutkuje po 20 krokach ciachem. Naprawdę mnie zaskoczył, bo udało nam się zrobić z przerwami 80 kroków( 4 ciasteczka). Wiem, że ze szczeniaczkiem chodzenia nie powinno się ćwiczyć, ale nasze ćwiczenia wyszły naturalnie , same z siebie( a może z łakomstwa Bamba) i skończyły się wraz z opróżnieniem kieszeni. Generalnie poza ząbkami i postawą nie ćwiczę z Bambem nic innego. Chodzenie przy nodze wychodzi samoistnie.

Poza tym idąc za  wskazówkami znajomych z forum e-psy zaczęłam na spacery zabierać piłeczkę tenisową, za którą Bambo chętnie pokonuje wiele metrów i wiele przeszkód, ale nie bardzo chce mu się ja zabierać z powrotem. Wygląda to tak, że jak już piłeczkę dogoni to potrzyma troszkę w pyszczku i porzuca zajmując się czymś innym. Więc często kończy sie tak, że jeśli chcę odzyskać piłeczkę to muszę sama po nią iść. :łoś:

Wczoraj Bambo ogryzł nogę od fotela typu finka. Diabeł jeden. Fotel przeżył dwa husky jednocześnie a padł przy Bambie. Nie byłam zła, bo żal mi było wymieniać stare fotele, bo pomimo iż mi się znudziły były całkiem w dobrym stanie. A tu mój malec pomógł mi w podjęciu decyzji :łoś:

Jeśli chodzi o patyczki to  krótkie patyki nosi jak cygaro :łoś: , ale najczęściej ma wielkie ambicje, większe niż potrafi udźwignąć. Z reguły znajduje wielki konar, większy od niego ze trzy razy i taki próbuje za mną targać. Najczęściej po paru krokach się zniechęca, ale zaraz potem odnajduje znów kawał “krzaka” i historia się powtarza.

Dziś Bambo skończył 4 miesiące :jee: i zrobił duże postępy w utrzymywaniu siuśków w pęcherzu. Od dwóch tygodni zaraz po pracy chowam kuwetkę i stawiam dopiero następnego dnia przed pracą i tylko raz się zdarzyło, że siknął na panele. Prawdą jest, że wychodzę z nim co 1,5 godziny ale i tak uważam to za duży jego sukces.

Uczciliśmy z Bambem dziś urodzinki. Wstyd się przyznać ale Bambo uwielbia likiery, a szczególnie ajerkoniak. Nie mogę przy nim usiąśc z kieliszeczkiem bo zaraz bezczelnie pcha się z ryjkiem w kieliszek i oblizuje się ze smakiem. Muszę uważać, żeby nie wpędzić go w nałóg :łoś:

Raz zrobiłam test. Zrobiłam raz test. W jednej ręce trzymałam szyneczkę a w drugiej kieliszeczek z likierkiem, i po tym co napisałam wcześniej nie trudno odgadnąć na co się rzucił :łoś: :szampan:

Od czasu do czasu daję Bambowi dla przetestowania różne warzywka. Wczoraj dostał rzodkiewkę i krzywiąc się bardzo całą wszamał i wylizał podłogę. Marchewkę surową tez lubi, choć za gotowana przepada. Pomidor zjadł, ale bez zachwytu. A zółteczko uwielbia.