Dziennik - sierpień, 2007

sierpnia 31

Mam nadzieję, że dla Bamba czas bycia samym w domu nie jest aż tak przykry. W każdym razie nie widzę żadnych skutków ubocznych Wczoraj postanowiłam wyrolować go i zmusić do siknięcia na dworze. Przygotowałam sobie wieczorem ubrania, które szybko można na siebie nałożyć i jak tylko Bambo się obudził nie ściągając go z łóżka ubrałam się migiem i pod pachą z Bambem poszliśmy na spacer. Szkoda , że padało. Jednak Bambo nie miał wyjścia. przestępował z nogi na nogę i w końcu z głupią miną zaczął siusiać. Bardzo mu pogratulowałam i poczęstowałam przygotowanym psim ciasteczkiem w nagrodę. Pochodziliśmy jeszcze 15 minut ( ale już bez smyczy) i zrobił kupkę. Byłam losowi wdzięczna za te podwójne szczęście. Mam nadzieję, że pierwsze koty za płoty i po dzisiejszym poranku trochę się ośmieli.

sierpnia 30

Od niedzieli Bambo wychodzi na spacery i jeszcze nigdy się na nich nie załatwił. Wszystko przynosi do domku i robi do kuwetki. Nie mogę jej jednak zlikwidować bo jest niezbędna podczas kiedy jestem w pracy. Zamiast zalanej podłogi mam wszystko w jednym miejscu. Ale fakt, że zaczynam się już zastanawiać kiedy należałoby się jej pozbyć, w jakim wieku taki maluch jest w stanie przetrzymać parę godzin do kolejnego spaceru. Myślę, że przed ukończeniem 4 m-ca nie ma co na to liczyć, a może i jeszcze dłużej.

sierpnia 29

 

A jeśli chodzi o spacery to Bambo najchętniej spacerowałby na moich rękach. Wczoraj usiadłam sobie na pieńku w lesie, chcąc zachęcić go w ten sposób to samodzielnego powęszenia w okolicy. I wiecie co On zrobił? Wskoczył na wolne miejsce na pieńku za mną i się położył. Siedzieliśmy tak ze 20 minut i nie chciał się dać “zepchnąć”. Ale w ogrodzie u mojego ojca chętnie spacerował oddalając się ode mnie nawet na kilka metrów. Widocznie najpierw musi zapoznać się terenem a faktycznie muszę przyznać, że las oliwski należący do Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego jest “straszny”, bo strasznie stare drzewa w nim rosną, strasznie wysokie i strasznie ich dużo nie mówiąc, że wiatr strasznie głośno wieje podrzucając liście w straszny sposób . Nie ponaglam więc Bambusia tylko od czasu do czasu schylam się by go pogłaskać dodając mu w ten sposób odwagi.

 

sierpnia 29

Ale numer! Bambo stoi pod kabiną prysznicową i strasznie się awanturuje, żebym go wpuściła. Nie pomaga nic. Mówię do niego, uspokajam, ale zupełnie nic. Uspokaja się dopiero, kiedy po kąpieli otwieram drzwi a on migusiem wskakuje do kabiny. Zaraz wpada między moje nogi i zlizuje kropelki wody. To jeden z naszych codziennych rytuałów. Potem się wycieram a on siada w kabinie i czeka. Biorę więc ręcznik i wycieram mu mokre łapki i dupkę i wypuszczam dopiero na posadzkę. Zamykam kabinę i Bambo jest za każdym razem przeszczęśliwy.

sierpnia 28

Wczoraj wieczorem przeszliśmy na granulki suche nie zalewane wodą i jakież było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam jaki jest nimi zachwycony . Zjadł dwa razy więcej i wiele razy chętniej. Miło było popatrzeć jak znikają w oka mgnieniu. Dziś rano było dokładnie tak samo. Wmiótł 100 gram błyskawicznie i w związku z tym zostawiłam go na czas mojej pracy z pustą miseczką. Bałam się nasypać mu do niej więcej z uwagi na dziwnie wielki apetyt. Mam nadzieję, że jak opije się wody jedzonko pozostanie w brzuszku aż do mojego powrotu.

sierpnia 27

Wszystkie niedzielne siuśki zrobił w kuwetce. Około 6 rano regularnie mnie budzi abym go zdjęła z tapczanu, leci do kuwetki i zaraz wraca pod łóżko prosząc bym go na nie z powrotem wsadziła. Wczoraj w dzień tak się rozbrykał ( polega to na okrutnym gryzieniu moich części ciała, że “schowałam” się przed nim na tapczan i nie chciałam go włożyć. Był taki zły, że po raz pierwszy sam wskoczył i aż się zdziwił swym dokonaniem.
Byliśmy tez po raz pierwszy na spacerze. Szło całkiem dobrze, choć za smyczką nie przepada. Woli człapać za mną bez niej. Byliśmy w lesie i trzymał się mnie bardzo blisko, gdyż wiatr podrywający liście z ziemi w gwałtowniejszych podmuchach nieco go przerażał, choć jest raczej odważnym pieskiem.

sierpnia 24

Dziś jednak rano głośno protestował jak zamykałam drzwi pozostawiając go samego po drugiej stronie. Zaczął szczekać i szczekał nadal po ich zamknięciu. Mam nadzieję, że się potem uspokoił.To był drugi w życiu Bamba samotnie spędzony dzień. Tym razem pozostawił jedno siusiu pod drzwiami a reszta wraz z kupką były w kuwetce. Nie jest więc źle. Powiedziałabym nawet, że jest super mądrym i kochanym pieskiem. Szkoda, że nie mam aparatu. Porobiłabym zdjęcia i umieściła w galerii by można było zauważyć, że troszkę urósł i stał sie jeszcze pewniejszy siebie . Ale za 3 tygodnie zawalę Was zdjęciami.
Po pracy zabrałam Bamba ze sobą na niecierpiące zwłoki sprawunki i już wiem, że będzie lubił jazdę samochodem. Najbardziej lubi wesprzeć się łapkami na otwartej szybie i patrzeć na uciekający świat. Niestety, kiedy jeździmy sami, nie pozwalam mu na to. Włączam klimę a on łazi po przednim siedzeniu stale zmieniając pozycje. Choroby lokomocyjnej w 100% nie ma

sierpnia 23

Chcę też Wam pochwalić Bamba za wczorajsze samotnie spędzone 8,5 godziny. Wszystkie siuśki były w kuwetce tylko jedna kupka pod drzwiami. Nic nie ogryzione. Jedzonka zostawiłam w sam raz, bo na talerzyku zostało jeszcze z 20 granulek i wody pół miseczki. Mały cieszył się okrutnie. Sunął do mnie wężowymi ruchami z głową przy ziemi i dupką lekko zadartą.

sierpnia 22

Wygląda na to, że mój Bambo jest najchudszy w całej rodzinie. Dowiedziałam się, że nawet Brendy waży więcej od niego. Muszę go chyba przytuczyć…nie możemy być przecież gorsi od Warszawki.

Byliśmy w Związku zapisać Bamba do oddziału. Wzięłam go ze sobą nie pamiętając, że to przy odbiorze rodowodu pieska trzeba pokazać. Poczulismy się trochę niechciani więc po pierwszej wizycie mamy raczej stosunek taki :pupa: niż taki :male serce:

sierpnia 20

Bambo jest po odrobaczaniu. Był czysty jak “łza”. Wszystko dokładnie obejrzałam i ani śladu “obcych” :łoś: Jest już tez po kolejnym szczepieniu. Muszę przyznać, że był dzielny. Został osłuchany i serce ma jak dzwon :klaniam sie: Obcięto mu tez pazurki, bo były juz za długie. Przy tej czynności nieco się wyrywał ale również poszło w miarę sprawnie. W lewym uszku było nieco brunatnej wydzieliny i mam je sprawdzać dokładnie, bo gdyby pojawiła się znowu w przeciągu 2 tygodni to może być początek grzybicy( tu cytuje tylko słowa naszej weterynarz). Poza tym Bambo bardzo jej sie podobał.

A, właśnie…zważyłam go. Ważył w sobotę 4, 35 kg. Ciekawe ile waży jego rodzeństwo: Benek, który został w Warszawie i piękna Brendy, która pozostała u hodowcy?
Bambuś lubi jedzonko, choć najmniej starter. Uwielbia twaróg, ale i kaszką mleczną nie gardzi.