Bambo znów kupka pod moją nieobecność i jak wchodzę to go zawstydzam, a on nie wie co zrobić. Bardzo się cieszy, że przyszłam i bardzo wstydzi za kupkę. Więc zrzędzę jak stara baba, ale szybko daję się przeprosić temu skaczącemu dupsku. Są uściski i całusy i pyszny twarożek. Potem długi spacer po lesie, Dziś rozpocznę szkolenie Bamba w pokazywaniu ząbków.
Jutro wyjeżdżam na dwa dni a na ten czas przyjeżdża synek i on będzie opiekował się Bambem. Jeszcze nie wyjechałam a już czuję, że za nim tęsknię. Gdyby nie siuśkał to mogłabym go zabrać ze sobą. A tak na służbowe wyjazdy będzie musiał jeszcze zaczekać
Dziennik - wrzesień, 2007
korzystając z ostatnich pogodnych dni wypuszczamy się z Bambem na dalsze wyprawy w las i na nieznanym terenie znów staje się bardzo nieufnym pieskiem. Właściwie nie odstępował mnie na krok co z drugiej strony było niezwykle sympatyczne. Głęboko w lesie, w niesamowitej ciszy, szum drzew brzmi troszkę strasznie. Więc kiedy przysiadłam na starym zwalonym pniu natychmiast wdrapał się na moje kolana, usadowił wygodnie i podziwiał naturę. Siedzieliśmy tak z 10 minut i nawet przez chwilkę się nie wiercił. Taki to jest mój mały bohater. Muszę jednak przyznać, że takie jego chwile słabości należą do moich ulubionych.
Zauważyłam wczoraj jakieś dwa zaczerwienienia na jego uchu od zewnątrz. Trochę przypominają ugryzienia komara. posmarowałam oksykortem i zaczekam parę dni. Jeśli nie znikną to będę musiała udać się do lekarza. Może latając z kijami na dworze, gdzieś się po prostu zadrapał i to nic takiego, a może faktycznie coś go ugryzło. W każdym razie jestem czujna i troszkę mnie to zaniepokoiło.Od poniedziałku też bardzo mocno mnie zaskakuje, bo nie robi kupki podczas tych 9 godzin, kiedy jestem w pracy( mam nadzieję, że nie wypowiadam tego w złą godzinę
). Załatwia się rano przed i zaraz po pracy. Jest niezwykle kochaniutki i strasznie zywy aż do 21:00. Tak więc o spanku po południu nie ma mowy bo Bambo wysypia się jak mnie nie ma i zaraz jak się tylko pojawiam gotowy jest do nieprzerwanej zabawy.
Bambo ma klapsy w głębokim poważaniu. Tylko odwrócenie jego uwagi chwilowo pomaga. Dziś rano wczepił się zębami w moje spodnie i trzymając się ich mocno szorował podłogę dupskiem podczas gdy ja próbowałam przemieszczać się po mieszkaniu. Otworzyłam mu paszczę i uwolniłam nogawkę rzucając mu jednocześnie jedną z jego ulubionych zabawek. Najpierw rzucił się za nią, ale po paru krokach zreflektował się, że coś tu nie gra, spojrzał na mnie z pod oka mrucząc pewnie, że jestem naiwna myśląc , że da się na taką sztuczkę złapać i czym prędzej dopadł nogowki od nowa 
Dziś mało o Bambie, bo całą noc myślałam o tej biednej suni ze schroniska. Stara, schorowana i strasznie wyeksploatowana, po czym porzucona przez swego pana. Straszne. A tyle ma w sobie miłości. Żebyście widzieli jak ona na mnie patrzyła. Jak chodziła za mną krok w krok. Uzmysłowiłam sobie, że sunia potrzebuje czegoś w rodzaju hospicjum na ostatnie lata jej życia. Bambo strasznie chciał się z nią bawić, ale zębami co sprawiało jej ból i groźnie go odganiała. Tak, że musiałam go trzymać z dala od niej. Zostawiłam ją na noc u koleżanki po zaaplikowaniu sporej porcji zabiegów pielęgnacyjnych. Dziś rano dzwonili jednak ze schroniska, że nie są zainteresowani domem tymczasowym tylko domem docelowym, więc zawożę sunię z powrotem do schroniska. Wykupię jej leki i przekaże informacje od weta w jaki sposób pielęgnować dalej sunie. Ale i tak bardzo mi przykro. Wydaje mi się, że czasem lepiej nie próbować pomagać, bo zgodnie z przysłowiem, czego oko nie widzi tego serce nie boli.
Nie wiem po kim Bambo odziedziczył waleczny charakter ale ile razy gryzie mnie zajadle po stopach i próbuję go odgonić to jest tak wściekły, że bulgot, który wydobywa się wtedy z niego mógłby na pewno przerazić nie jednego. Ja jednak się nie daję i kończy się to szybkim klapsem w tyłek. Nie mogę pozwolić, by pies zdominował mnie na tyle, że poczuje, że on w tym domu rządzi i, że będzie mnie tu straszył
W każdym razie taki odruch zaczął się jakieś trzy tygodnie temu, ale stale zapominałam o tym napisać. Za każdym razem mnie to śmieszy. Taki kurdupel a chce mnie już ustawiać
Będzie charakternym pieskiem i obawiam się, że nie będzie specjalnie tolerował drugiego samca w domu.
Bambo miał kość ze skóry wołowej, ale tak niefortunnie zrobioną, że nie mógł sie do niej dobrać. Wczoraj wpadłam na pomysł, by mu trochę pomóc i rozsupłałam jeden koniec, tak by miał za co ugryźć. I okazało się to super pomysłem, bo Mały zajął się skórą i miał zabawę przez kilka godzin. Trochę ją rozmemłał ale nie wiele zjadł, więc zabawa została mu na dziś. mam nadzieję, że uprzyjemni mu to czas oczekiwania aż wrócę do domu.
Jadę dzisiaj do schroniska AZYL w Gdańsku Kokoszkach. Koleżanka, która jest wolontariuszką powiedziała mi, że od 2 tygodni jest tam suczka buldożka biało-czarna bardzo sympatyczna, ale i bardzo zaniedbana. ma zaropiałe oczy i guzy na uszach. Ponoć znaleziono ją w dzielnicy Gdańsk-Stogi. Zabieram ją dzisiaj do lekarza by ocenił jaki jest jej stan zdrowia. Znalazłam jej dom tymczasowy na kilka dni. Ale szukam dla niej domu na stałe, lub chociażby tymczasowego zanim nie znajdziemy tego ostatecznego.
Hurrraaaaa!
Bambo ważył wczoraj 6,8kg. Bardzo się cieszę. Przez miesiąc przytył 2,55kg. Wczoraj byliśmy u lekarza na ostatnim szczepieniu i muszę się Wam przyznać, że nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć ile waży. Bo tak naprawdę strasznie zazdrościłam pozostałemu rodzeństwu, że jest “grubsze” od Bamba. Ale teraz ile by nie ważyło jestem ukontentowana.Poza tym wczoraj również zaczipowałam go. Nie był tym faktem zachwycony, ale dostał od weta parę ciastek i szybko zapomniał. W tym roku pozostało nam już tylko szczepienie przeciwko wściekliźnie, ale to zrobimy za min. 3 miesiące.
Nie wspominałam Wam wcześniej, że Bambo miał ostatnio mętno białą wydzielinę, która zbierała mu się po nocy w kącikach oczu i wyglądała jak mały gąsiorek. A zaczęło się to wszystko bardzo niewinnie. Postanowiłam, że będę dbała o jego higienę całkiem profesjonalnie. Nabyłam za radą hodowczyni Otex do czyszczenia uszu i muszę przyznać, że Bambo ma teraz najczystsze uszy na całym osiedlu(jestem tego pewna
) oraz ponieważ czasami oczka mu lekko łzawiły zamiast przegotowanej wody nabyłam do ich przemywania płyn dr Seidla(lub jakoś tam). Prawdą jest, że kierowałam się przy jego zakupie ceną. Po kilku dniach stosowania oczy Bambo budził się z zapaćkanymi oczami. Może to tylko przypadek, a może ma na ten płyn uczulenie( choć przecież nie wlewałam mu go do oczu, tylko przecierałam wacikiem okolice oczu i fałdki na mordce. Wet wczoraj kazał mi zaprzestać, dał atekortin i mam przez 4 dni po kropli podawać Bambowi przed snem. Wczoraj zakropiłam po raz pierwszy i dziś rano oczy były już wzorcowe. Poradził żebym zaparzała świetlik i świetlikiem mu je przemywała. Robiłabym to, ale chciałam być jeszcze lepsza i
Tak kończą amatorzy nadgorliwcy 
Dziś też trochę go wyrolowałam( to tak z newsów). Obudził się o 3 rano i popiskiwał chcąc zejść i zapewne zrobić kupę, której nie zrobił na wczorajszych popołudniowym i wieczornym spacerze. Postanowiłam jednak go przetrzymać ugłaskując go do snu. Robił podchody do zeskoku kilka razy, ale udało mi się go uśpić i dotrzymał do rana. Później nie ściągając go z łóżka( to metoda codzienna) szybko się ubrałam i wyniosłam na dwór. Spacer uwieńczony został dwoma dużymi kupami więc pełen sukces. W końcu czas zacząć go uczyć, że nie sika się wtedy kiedy się chce, tylko wtedy kiedy można.
Rano znów padało. Bambo nie znosi spacerków w deszczu. Albo robi na nich tylko siusiu zaraz po wyjściu z klatki albo nic i siada z opuszczoną głową. Wołami go nie wyciągniesz. Nie zmuszam go, ale kończy się to zawsze tym samym… wszystko jest w domku i trudno nawet do niego mieć za to pretensje, bo przecież gdzieś musi się załatwić. Jego szczęśliwy pysio wszystko mi jednak rekompensuje.
Właściwie powinnam dookreślić. Dziś nie padało ale lało. Dodaję to, żebyście nie mieli Bamba za mięczaka
Jak pada niezbyt rzęsiście to spacerki kończą się sukcesem 
Bambo nie tylko wybaczył ale kocha jeszcze bardziej
. Całą drogę o nim myślałam i co chwila dzwoniłam do koleżanki aby dowiedzieć się jak sobie radzą. Powiedziała, że nigdy nie dzwoniłam tyle razy w sprawie syna co w sprawie Bamba i żebym dała spokój, bo on bawi się w ogródku orzechami i w ogóle o mnie zapomniał
Jak przyjechałam to spał. Na całe szczęście kolejnym dniem była sobota więc mieliśmy czas dla siebie.Muszę Bambowi kupić drugiego pieska, by samotnie nie siedział w domu. Nie wiem tylko kiedy jest najlepszy okres na takie zmiany. Wolałabym to zrobić w przyszłym roku jak Bambo będzie zbliżał się do roku, ale nie wiem czy wtedy równie chętnie zgodzi się na kolejnego domownika jakby zgodził sie teraz. W każdym razie ja czułabym się lepiej wiedząc, że nie jest sam w domu.
Bambo chyba zrozumiał do czego są spacerki. Od wczoraj na spacerku o 6 rano robi siusiu i kupkę od razu przy klatce i zawraca do domu
. Nie powiem żeby było mi to nie na rękę, bo rano zawsze czasu brakuje, ale śmiać mi się chce, że gdy próbuję go zaciągnąć na dalszy spacerek, to patrzy na mnie wymownie: No co, przecież zrobiłem co chciałaś. Teraz idziemy jeść i dalej spać. Do dziś był jeszcze syn, więc nie naciskałam na dłuższe brykanko na dworze, bo po 10 godzinie znów wyjdzie na długi spacer, ale jak będziemy sami to mu zapowiedziałam, że jedno siku mnie nie satysfakcjonuje. Mają być przynajmniej dwa.Jutro przeprowadzam syna do Warszawy. Myślałam, czy by nie wziąc Bamba, ale doszłam do wniosku, że odbyłoby się to jego kosztem. Cały dzień w samochodzie mógłby mu się nie spodobać. Jest jednak jeszcze bardzo malutki. Zostawiam więc go w domu, a koleżanka po pracy podejdzie i zabierze go do siebie. Ja odbiorę go wieczorem po powrocie. Jest mi przykro i oczywiście zawczasu się martwię czy zatroszczy się o niego tak jak ja 
Bambo skończył dziś 3 miesiące i muszę powiedzieć, że bardzo zmężniał. Dalej jest nieco nieporadny i pokraczny, ale z dnia na dzień coraz mniej i coraz bardziej zaczyna przypominać w kształtach dorosłego buldożka.