Noc cudownie spokojna :) . Spaliśmy wtuleni w siebie do samego rana bez żadnych niespodzianek. Rano, jak zwykle, ja wstaję pierwsza i ubieram się przygotowując do wyjścia na poranny spacer. W tym czasie Bambo początkowo udaje, że nie widzi i śpi dalej, ale po chwili, gdy ubieram buty zaczyna się przeciągać, wyciągać i turlać po całym naszym łózku ziewając co chwila. Dziś zabrałam go troszkę szybciej przed ukończeniem całego tego rytuału i Bambo natychmiast dostał czkawki zanim doniosłam go do windy. Czkawka była tak intensywna, że bałam się, czym się skończy a spowodowała ją pewnie różnica temperatur pomiędzy ciepłym łóżeczkiem a wychłodzoną klatką. Ale skończyła się jeszcze zanim wyszliśmy na dwór. Po pierwszym spacerku i posiłku i przygotowaniu się do wyjścia do pracy nastąpił kolejny posiłek, ale już malutki ( 3 łyżki gęstej papki) i kolejny super szybki spacerek na siusiu. Kiedy czasami zbyt długo poleżymy w łóżku i nie wstaniemy zaraz po dzwonku budzika poprzestać musimy na jednym tylko spacerku. Wtedy Bambo wyraźnie okazuje niezadowolenie i nie pozwala mi spokojnie zamknąć drzwi wybiegając na korytarz i nie chcąc dać się zamknąć w domku co raczej się nie zdarza kiedy spacerujemy dwukrotnie.
Dzwoniłam dziś do biura Wozy i dowiedziałam się, że szeleczki Bamba z ozdobami w kształcie buldożków zostały wysłane do nas w dniu wczorajszym priorytetem. Gdyby nie powolność poczty to pewnie mielibyśmy szanse ubrać je jutro na popołudniowy długi spacerek.
Dziś Bambo zwrócił gęstą ślinę jeszcze przed popołudniowym posiłkiem 10 minut po rozpoczęciu zabawy. Nie było tego dużo, ale jednak się zdarzyło. Jest godzina 21:00 i do tej pory więcej nie zwracał, mimo, iż biorąc mnie na litość wyżebrał kość składającą się ze zmielonych kości wołowych. Chciałam, żeby się troszkę pobawił, mając zamiar zabrać mu ją po odgryzieniu przez niego mniejszej części. Do tej pory na zjedzenie całej potrzebował kilku godzin. Prawdą jest jednak, że odkąd rozpoczęły się problemy ze zwrotami, to zaprzestałam mu je dawać. Więc jakież było moje zdziwienie kiedy po 5 minutach okazało się, że została już tylko 1/4 kości. Tego nie zaplanowałam. Ku jego rozpaczy resztkę wyrzuciłam do śmieci i przez chwilę znów sobie wyrzucałam, że nie dopilnowałam sprawy i być może teraz Bambo będzie wymiotował właśnie przez to. Ale odpukać, do tej pory nic się nie przytrafiło a teraz śpi koło mnie chrapiąc jak zwykle donośnie. Zanim jednak zasnął próbował zachęcić mnie do zabawy podgryzając dość mocno moje przedramiona i próbując doskoczyć do twarzy. Szybko jednak się zorientował, że zabawy nie będzie i postanowił się zdrzemnąć przed ostatnim spacerkiem.