Dziennik - styczeń, 2008

stycznia 24

Od godziny Bambo żuje sprasowaną kość jaką otrzymaliśmy w upominku od animalia.pl. Dziś przyszła długo oczekiwana paczka z zabawkami i jedzeniem. Wszystkie zabawki to strzał w dziesiątkę, bo Bambo szalał z nimi bez mojego udziału, co się normalnie nie zdarza. Od kilkudziesięciu dni nie było ani jednego takiego, kiedy bym mogła spokojnie postukać w klawiaturę. Bambo absorbował mnie całkowicie i wymuszał moje uczestnictwo w zabawach. Teraz leży na legowisku i rozprawia się z kością. Wiem, że nie powinnam mu jej dawać, bo z pewnością nie strawi kawałeczków odgryzionego jelita i zwróci całość na spacerze, ale nie mogłam odmówić mu tej frajdy, tym bardziej, że była darmowa :P . Przymierzylismy też szelki samochodowe w rozmiarze M i wydają się być komfortowe. Jadąc jutro do pracy zamontuje je już w samochodzie i przy najbliższej okazji będzie można z nich skorzystać i sprawdzić działanie.

stycznia 21

Dzwoniłam dziś do weta. Bambo ma dalej dostawać te same leki w tych samych dawkach przez kolejne dwa tygodnie. Po dwóch tygodniach, gdyby w jego stanie zdrowia nic się nie zmieniło, prosił o kolejny kontakt.

Gubienie sierści to chyba naturalny odruch na ten niezwykle ciepły styczeń. Koleżanki pies tak samo reaguje jak Bambo.

stycznia 20

Byliśmy dziś w Jelitkowie na spacerze brzegiem morza. Było niewiarygodnie ciepło jak na połowę stycznia. W galerii w I’08 dorzuciliśmy parę fajnych fotek z tego spaceru.

Dziś skończył żywot ptaszek Tweety. Przed chwilką to co po nim pozostało wylądowało w koszu. A towarzyszył Bambowi w zabawie od pierwszego dnia w naszym domu. Pozostał już tylko wielokrotnie zszywany piesek Snoopy bez obu uszu. Czekamy więc z niecierpliwością na paczkę z animalia.pl gdzie zamówiłam mu kilka nowych zabawek. Jednak z powodu braku osiołka dostawa nam się przeciąga. Kamil przypomniał mi, że mamy jeszcze piłki tenisowe. Wyciągnęłam dziś jedną z szuflady i Bambo zainteresował się nią nawet na dobrą godzinę. Aczkolwiek bieganie za piłką z głową zwieszoną ku dołowi nie sprzyja zatrzymywaniu treści żołądkowych, tak więc cieszę się, że znudził się tą zabawą w miarę szybko.

Strasznie gubi wlosy. Po 10 minutowym głaskaniu na tapczanie pozostaje gruba warstwa włosów. Niesamowite jak jest ich dużo. Na podłodze również udają dywan. Aby nie  było ich widać trzeba by odkurzać co drugi dzień.  Ciekawe czy jest to związane z nieprzyswajaniem przez niego jakichś mikroelementów czy też jest to zwyczjne linienie - jesienne czy wiosenne? - nie mogę się zdecydować :)

stycznia 18

Tato mówi, że Bambo jest rozpieszczony jak dziadowski bicz. Może to i prawda. Dziś w skrzynce znalazłam kartę SIM do telefonu, którą zaraz po wyprowadzeniu i nakarmieniu pieska chciałam aktywować, by móc jak najszybciej rozmawiać z Kamilem za grosze. Zajęłam się więc krok po kroku rejestracją i uruchamianiem karty przez internet. Szło  opornie i potrwało ponad godzinę. W międzyczasie Bambo szalał z powodu braku mojej uwagi, która zawsze do tej pory skupiona była całkowicie na nim. Kiedy nie podnosiłam podawanych przez niego zabawek zaczął mnie gryźć i nie reagował na karcący ton głosu. Później zaczął walić łapą w szklane drzwiczki szafki z takim impetem, że myślałam, iż je uszkodzi. Na koniec zaczął głośno szczekać i próbował ugryźć komputer. Dostał solidnego klapsa. Był tak zdziwiony, że na chwilę się uspokoił i położył na swoje legowisko patrząc na mnie krzywo. Na całe szczęście w końcu udało mi się uaktywnić nowy numer i zajęłąm się Bambem. Muszę go trochę nauczyć radzenia sobie w sytuacjach kiedy nie mogę się  nim zająć. Naprawdę zachowywał się dzisiaj jak przysłowiowy rozkapryszony bachor  :)  . A przecież powoli dojrzewa i staje się samcem na całego. Nie napiszę tu co robił dziś ze swoim ulubionym misiem. Właściciele psów na pewno się domyślą :)

Drugą z kolei noc, około 4:00, przerwały nam dzisiaj nocne wymioty - takie typowe z torsjami, choć zakończone tak dziś jak i wczoraj zwrotem 50 ml spienionych płynów żołądkowych. Trochę mnie to niepokoi. Nie wymiotował w nocy ponad dwa miesiące. Mam nadzieję, że to były wyjątkowe noce.

stycznia 15

Co za niszczycielska siła w niego wstąpiła. Przyniosłam mu dziś miśka pluszowego z pracy. Myślałam, że przetrzyma chociaż jeden dzień, ale po 3 minutach nie miał już nosa a Bambo zawzięcie wyciągał z niego wypełnienie. Zszyłam go co odroczyło agonię na kolejne minuty. Wątpię, by było czym się bawić w dniu jutrzejszym. Patrząc jak zaciekle żuje swoje zabawki zaczynam zastanawiać się nad sensem zakupu zamówionego przeze mnie pluszowego osiołka. Schowam go chyba na lepsze czasy. W końcu ten okres niszczenia zabawek kiedyś mu przejdzie. Mam przynajmniej taką nadzieję. W każdym razie pluszaki niszczy w szybszym tempie niż robiły to dwa husky razem wzięte.

0 20:30 podczas zabawy z Tweety spory zwrot z żołądka niestety na pościel.

stycznia 14

Ależ to kochana mordeczka. Kolejny dzień wytrzymał z siusianiem do mojego powrotu.

Dzwoniłam do weta kontrolnie. Bambo ma nadal dostawać leki w dawkach zaleconych tydzień temu, mimo, iż całymi dniami po nich śpi. Może nalezałoby powiedzieć, że spał przez weekend. Metoclopramid działa 6 godzin, więc jak Bambo otrzyma pierwszy o 6:30 to do mojego powrotu zdąży się obudzić, a kolejny zacznie działać po godzinie. Tak więc od 16:30 do 18:00 daje czadu, no i oczywiście nie obyło się bez dwóch zwrotów, z czego jeden przytrafił się na Kamilowym tapczanie. Trzeba będzie wyprać pokrowiec przed kolejną jego wizytą :D .

stycznia 13

Dziś było jeszcze piękniej niż wczoraj. Dziwna ta zima w tym roku. W słońcu termometry pokazywały 9 st.C. Więc wybraliśmy się na spacer nad morze. Tym razem jednak podjechaliśmy na wysokość baru Przystań i stamtąd brzegiem morza doszliśmy do mola w Sopocie. Było pięknie, bezwietrznie i słonecznie. Wzdłuż brzegu towarzyszyło nam stado łabędzi stale wypatryując tych, którzy przyszli tu po to by je nakarmić. Bambo biegał między moimi  nogami co chwila chwytając za nogawki spodni i w ten sposób ożywiając nieco nasz spacer. Na Monte Cassino poszliśmy na gofra z bitą śmietaną i wiśniami i truskawkami w żelu pół na pół. Obiedliśmy się całkiem porządnie - ja zjadając gofra i Bambo wylizując tackę z 2 łyżkami bitej śmietany z wisienkami, która to zsunęła mi się z gofra podczas konsumpcji. Cały się umorusał, ale widać było zadowolenie w jego oczach. Ulało nam się tylko jeden raz podczas zabawy z 5 miesięcznym coker spanielem, na długo jednak przed deserem :P

Wydaje się, że Bambo mniej wymiotuje, bo od dwóch dni nie zwymiotował ani razu w domu. Myślę jednak, że przyczyna leży w tym, że całymi dniami  Bambo śpi po tak dużych dawkach metoclopramidu.

Zamówiłam mu wczoraj nowe zabawki - sznur kiełbasek Trixie, dwie zabawki z latexu: kaczkę i krokodyla, osiołka pluszowego, który wydaje ośle dźwięki oraz szelki samochodowe.

stycznia 12

Kolejne mini urodzinki. Dziś Bambo skończył 7 miesięcy. Dużo zdrowia mu życzę i dużo zdrowia :P

Nadal uważam, że ciszej chrapie, ale do ostatecznej diagnozy potrzebny mi Janusz, bo mam taką melodię do spania, że wcześniej też mogłam spać, kiedy on przewracał się z boku na bok nie mogąc usnąć przy bambowych odgłosach. Więc komisyjnie da się to stwierdzić za dwa tygodnie.

Dziś była piękna, iście wiosenna pogoda i poszliśmy z Bambem do lasu. Byłam ciekawa czy uda nam się bez żadnych zwrotów pobiegać po lesie przez godzinkę. Niestety zabawa patykami i piłką skończyła się tak jak zawsze - 3 krotnymi tryskającymi zwrotami. Trochę  mi przykro, bo po wczorajszym miałam cichą nadzieję, że może coś się zmieniło.

Dziś przyszła też kolej na czyszczenie uszu. Ale mu zrobiła prezent w urodzinki, nie ma co. Na pocieszenie jednak dostał dwa dropsy czekoladowe, które bardzo lubi i liza pigwówki Babci Basi.

stycznia 11

Naprawdę Bambo jest wielki! Znów wytrzymał z siusianiem do mojego powrotu z pracy :D . Jestem więc pewna, że zrozumiał już o co w tym wszystkim chodzi i jestem dumna, że mimo swego młodego wieku potrafił tyle wytrzymać. Wyrzuciłam też wszystkie zabawki, które powodowały podczas zabawy wymioty, czyli wszystkie sznury i sznurki a piłeczki ze sznurkiem pochowałam i zabieram tylko na spacery do lasu czy na plażę. Piłeczka też prowokuje wymioty czasem ale nie tak często jak sznurki.  Nie zwymiotował dziś ani razu po południu, choć wielokrotnie było bardzo blisko, ale udało się. Nie chce nawet wyciagać zbyt pochopnych wniosków aby niczego nie zapeszyć. Wydaje mi się też, że teraz dużo ciszej śpi. Mam tu na myśli chrapanie. Chrapie oczywiście, ale wyraźnie ciszej, bez gwizdów i warkotów.

stycznia 09

Na porannym spacerze wielki zwrot. Ciekawe czy to po tym syropie rozrzedzającym wydzielinę, bo odkąd chodzi w szelkach rano nie wymiotował. Ale za to kolejny wielki sukces. Nie zrobił siusiu kiedy byłam w pracy. Jak zwykle byłam bardzo z niego dumna.  Na wieczorny spacer ubraliśmy kamizelkę, która spisuje się wyśmienicie. Bambo chętnie w niej biega i możemy oddalić się od domu bez szczególnego namawiania. Jednak biegając za patyczkiem zwrócił mocno nadtrawionym jedzonkiem. Jest mi smutno, bo nadzieje na uzdrowienie Bamba  nowymi lekami i większymi dawkami znów się rozwiewają  :(  Ale za to bardzo go kocham, choć chapnął dziś kawał kupy, czym mnie okrutnie rozłościł i nie wyglądało, żeby mimo moich utyskiwań czuł się choć trochę winny.