Dziennik - luty, 2008

lutego 22

Przyszła dziś paczka z zamówionymi rzeczami z animalia.pl . Zobaczyłam dziś jak Bambowi śmieją się z uciechy oczy. Zabawki firmy Petstages są naprawdę rewelacyjne. Od godziny Bambo się nimi zajmuje nie prosząc mnie o udział w zabawie. Są estetyczne i bardzo kolorowe. Różnorodność materiałów z jakich są zrobione absorbuje psa bez granic. Bez cienia wątpliwości polecam je wszystkim psom. Nie wiem oczywiście na ile okażą się wytrzymałe przy zabawie z buldożkiem, ale oczarowały nas od pierwszych sekund. Jeśli tylko wytrzymają więcej niż tydzień, a producent zapewnia, że są to zabawki przeznaczone dla psów żujących, to przy następnym worku karmy zamówię kolejne dwie. Przyszły też nowe szelki w kolorze czerwonym i Bambo prezentuje się w nich równie ładnie jak w skórzanych Woza, z tym, że te nadają mu wygląd sportowca  :) Dostaliśmy też w prezencie bucik do pożucia. Jutro między posiłkami dam mu się troszkę nim pobawić. Może nie rozprawi się z nim tak szybko jak z prasowaną kością.

I najważniejsza informacja dzisiejszego dnia. Zawstydzony Bambo nie zrobił dziś siusiu w domu. Musiało mu się zrobić przykro, że fakt nie trzymania moczu podałam do publicznej wiadomości  :P

Nie do wiary! Bambo jest niesamowity. Nadgryzł już jedną z zabawek  :D

lutego 21

Przeżywamy regres. Codziennie są siuśki w domu :( . Takie zachowania zdarzają się psom i rozumiem to, choć nie ukrywam, że czuję się trochę zawiedziona. Cztery suche tygodnie trochę mnie rozpuściły :) . Więc chyba nic dziwnego, że chciałabym, żeby tak było już zawsze.

Dziś rano tak pięknie świeciło słońce, że postanowiłam nie myć włosów a wyjść z Bambem na chwilę do lasu.  Było pięknie. Słońce świeciło między drzewami i liście wydawały się jeszcze bardziej kolorowe. Niestety mieliśmy tylko 20 minut, więc nie naspacerowaliśmy się za długo. Ale dobre i tyle.

A zdrówko? Zdrówko nieco gorsze według mnie. Coraz częściej znajduję po powrocie z pracy ślady wymiotów w różnych miejscach: na fotelach, tapczanie, podłodze.  A po  bardzo gorzkim lizie wnioskuję, że to zółć. Pod koniec lutego idziemy  do weta. Będę jednak obstawała przy gastroskopii.

Dziś wypróbowałam siemię lniane podawane Bambowi przed posiłkiem. Słodzę je jednak leciutko i Bambo zjada je chętnie. Po 5 minutach podaję mix-jedzonko.  Jeśli nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi :)

Wczoraj zamówiłam mu w animalia.pl  dwie nowe zabawki interaktywne. Jedna na nudę, kiedy będę w pracy a druga wyciszająca dla piesków z ADHD. Zobaczymy czy zdadzą egzamin.

lutego 14

Huraaaa! Bambo waży 11,4 dkg. W 38 dni przytył 1,1kg. To uważam za wielki sukces uwzględniając jednak systematyczne ubytki jedzonka. Jestem szczęśliwa. Czułam, że przybiera ( w końcu dostaje 50% jedzonka extra ), ale nie sądziłam, że przekroczył już 11 kg. Jeśli zostałby już tylko takiej wagi to będę zadowolona. Prezentuje się już ładnie i nie widać tego strasznego wcięcia w pasie :) Przy okazji niestety okazało się, że ja również przytyłam a nie wydaje mi się, żebym jadła coś extra więcej :P

Dziś po raz pierwszy od tygodni Bambo zsiusiał się w domu. Muszę go jednak usprawiedliwić, bo siusiu było pod Kamila fotelem a fotel był cały w wymiocinach. Myślę, że pod wpływem torsji popuściły mu zwieracze i zrobił siusiu. Pierwotnie tego nie zauważyłam i skrzyczałam go ostro. Kiedy ścierałam podłogę podszedł do mnie ze spuszczoną głową i polizał mnie po twarzy, tak po prostu bez ząbków, co jest bardzo nietypowe jak na niego. Widziałam, że przeprasza :)

Dziś Walentynki. Pierwsze Walentynki Bambusia. Nie były chyba nudne. Poszliśmy do Gosi i mógł sobie przypomnieć, gdzie spędził wakacje, kiedy ja leżałam w szpitalu. Cieszył się jak przysłowiowy wariat.

lutego 12

Dziś Bambo skończył 8 miesięcy. I od czterech tygodni ani razu nie zrobił siusiu w domu, ani kiedy jesetem w pracy ani przy mnie. Nie sądziłam, że tak szybko to pójdzie,  że tak szybko zrozumie o co chodzi. Jest naprawdę wspaniały. I taki żywy. I stale uśmiechnięty.

Chciałam dzis pójść do Gosi i go zważyć, ale przez 10 minut miała zajęty numer i w końcu zdecydowaliśmy się z Bambem pójść na spacer do parku i nie ryzykować, że pocałujemy klamkę lub co gorsza ją obudzimy. Gdyby jutro nie padało to może spróbujemy ponownie.

Od soboty wzmogły się dolegliwości związane z wymiotowaniem i wymioty stały się częstsze. W związku z tym zaczęłam ilości od nowa zapisywać w kalendarzu i dodatkowo wprowadziłam również poza lekami siemię lniane osłonowo. Wet twierdził, że Bambo nie zje siemienia. Ja jednak zaparzam je i mieszam mu z jedzeniem i dwa razy dziennie je dostaje. Zjada z apetytem. Mam nadzieję, że to dodatkowo ochroni jego żołądek i przełyk przed stałym kontaktem z sokami żołądkowymi.

W weekend Kamil porobił kolejne zdjęcia Bambusiowi. Na większości wygląda przeprzystojnie :)  Niedługo więc pojawią się w galerii w katalogu z lutego.

lutego 05

Najpierw Bambo zwrócił obficie w windzie pełnej mieszkańców. Ich spojrzenia, którymi nas obdarzyli niosły ze sobą oskarżenia za wszystkie siki i kupy, które od wielu lat  często brudzą naszą klatkę. Teraz znaleźli winnego :P  Szkoda, że przy sprzątaniu winda była pusta. Później jadąc do sklepu Bambo zlał się na przednie siedzenie samochodu. Byłam wściekła. Nie mogłam uwierzyć, że to zrobił. Przecież niedłużej niż 40 minut wcześniej siusiał sobie w trawce. Jedyne co go może usprawiedliwić to fakt, że będąc jeszcze malutkim pieskiem zsiusiał się tam ze dwa razy i może poczuwszy swojski zapach zapomniał się i zsikał jakby to było najlepsze ku temu miejsce.

Teraz sobie śpi jak gdyby nic się nie stało.

lutego 04

Odkryłam na Bamba futerku śmierdzące suszki wskazujące na to, że wytarzał się gdzieś w kupie. Pocieszam się, że może to jego własna  :P . Tak czy inaczej kolej dziś na kąpiel. Całe szczęście, iż Bambo uwielbia kabinę prysznicową i lecącą z prysznica wodę. Zaraz zabierzemy się za szorowanko.

Dzwoniłam dziś do weta. Ponieważ Bambo nie schudł ( muszę to sprawdzić u Gosi na wadze ) i jego stan nie uległ pogorszeniu a skłoniłabym się nawet do stwierdzenia, że lekką poprawę widzę, pozostanie przez kolejny miesiąc na tym co do tej pory (metoclopramid, venter i ambroxol). Za miesiąc idziemy do kontroli i zobaczymy co dalej.  Cały czas mam nadzieję, że z tego wyrośnie.

Na wieczornym spacerze spotkaliśmy shar-pei’a, który po krótkim przywitanku miał ochotę ugryźć Bambusia. Okazało się jednak, czego wcześniej nie wiedziałam, że shar-pei’e mają kłopoty z gryzieniem tak by nie ugryźć się we własne wargi. W związku z tym raczej nie gryzą  :) . Ciekawe, czy ta teoria dotyczy tylko tego jednego czy wszystkich pozostałych shar-pei.

Idziemy się kąpać.

lutego 02

I mamy luty. Świetnie! Dni coraz dłuższe. Za parę tygodni będziemy mogli codziennie hasać po lesie na popołudniowych spacerach.

Chodzą głosy, że się obijam, że przestałam opisywać Bambulowe codzienności :P

Podsumuję więc ostatni tydzień. Był dla nas całkiem udany. Skończył się trzeci pełny tydzień bez siuśków w domu. No…może poza jednym, które zrobił na łóżko, odgryzając się Januszowi za lekceważenie jakie mu okazał zajmując się filmami zamiast zabawą z Bambem i na jego zaczepki reagował odsuwaniem go. Już kiedyś zachował się podobnie i na pewno wtedy również Janusz  zrobił  mu coś niegodziwego :)

Skończył się też drugi tydzień przyjmowania podwójnej dawki metoclopramidu. Czy jest lepiej? Może troszkę. Teraz wymiotuje średnio 2 razy dziennie a nie 3 jak to bywało wcześniej. Z tym , że teraz jakby częściej z żołądka i zdecydowanie częściej również nosem. Ulewa rzadziej a i nauczył się już sobie z tym radzić - zamyka pysio i tylko kropelki wypływające z kącików warg świadczą o tym co mu się przydarzyło. Odkąd dostaje ambroxol rzadziej też wymiotuje flegmą i rzadziej odkrztusza.

Kiełbaski Trixie potraciły już wszystkie noski, ale nadal jest to ulubiony szarpak Bamba. Chowam go jednak kiedy zostaje sam w domu, aby uchronić go przed połknięciem jakiegoś kawałeczka gumy. Lateksowy krokodylek stracił już nie tylko ogon ale wczoraj musiałam mu amputować również łapkę, gdyż wisiała smętnie na cienkim kawałeczku gumy. Jedynie kaczce udało się jakoś przeżyć ten tydzień bez większego szwanku, jednak wraz z utratą pipiszczałki straciła  na atrakcyjności.

Nadal traci mnóstwo włosów, choć systematyczne czesanie gumową szczotką znacznie zmniejszyło ich ilość w pościeli :)

Tydzień temu zmieniliśmy karmę z mini na medium, nadal jednak pozostaliśmy przy Royalu. Myślę jednak nad zmianą karmy na lepszą, ale będzie to możliwe po ukończeniu jakiegoś etapu leczenia.

Nie mam wagi, ale wydaje mi się, że udaje mi się nieźle utrzymać wagę Bamba. Może nawet znów przybrał. Musimy wybrać się w odwiedziny do Gosi to sprawdzimy wagę. Dziś zjedliśmy wspólnie mięso na tatara, które zostawił nam Janusz. Podzieliliśmy się uczciwie pół na pół. Bambo jak należy zjadł surową swoją część a ja zrobiłam sobie kebab.

Byliśmy dziś na plaży. Mały głupol próbował łapać mewy. Śmieszny to był widok.