Dziś mieliśmy specjalnych gości. Nasza Nowa Znajoma przyjechała ze swoimi dwoma naprawdę pięknymi buldożkami. Bambo był zachwycony wspólnym 1,5 godzinnym spacerem. Nieśmiała buldozia pachniała pięknie, tak, że Bambusiowi ciekła ślinka ale musiał obejść się smakiem, gdyż brat bronił suni do tego stopnia, że kilka razy psy pokazały zęby i zabierały się do walki. Musiałyśmy je rozdzielać. Ale jak tylko Bambo zajmował się brykaniem z buldożym bratem to przyjażń na nowo się nawiązywała. Oba buldożki zdecydowanie potężniejsze od Bamba - piesek chyba nawet ze dwa razy szerszy w barach, nie wspomnę już o głowie. Nawet mała suczka miała grubszy tyłeczek od Bambusiowego
Ale za to na pocieszenie dodam, że miały zdecydowanie gorszą kondycję
Bardzo żałujemy, że pieski nie mieszkają w pobliżu i, że szanse na kolejny spacer są tak odległe.
Dziennik - marzec, 2008
Minęły już 3 miesiące i czas na kolejne odrobaczanko. Gdyby Bambo nie raczył się od czasu do czasu czyjąś kupą pewnie robiłabym je rzadziej.
W Galerii Kamil umieścił nowe zdjęcia w katalogu III’08. Czyż Bambuś nie jest śliczny? Na jednym z nich Kamilowi udało się uchwycić Bamba sikającego typowo po męsku ;P
A w ogóle to jestem przygnębiona. Chce mi się płakać. Nie wiem co robić. Bambo zamiast mniej to wymiotuje coraz częściej. Połowę dni w tygodniu liczba zwrotów przekracza 10. Nie pomaga restrykcyjne przestrzeganie zasad, że po jedzeniu nie wychodzimy na dwór, że jemy mało a częściej, że wszystko zmiksowane jest do postaci półpłynnej, bo gdy w brzuszku nie ma jedzonka to Bambo i tak wymiotuje tryskająco, często i nosem, samymi płynami żołądkowymi. Nie chcę wierzyć, że jego wada jest nieuleczalna w Polsce. Nie wierzę też, że coś się zmieni na lepsze samo. Chcę diagnozy po wykonaniu gastroskopii i brochoskopii i z tą diagnozą będę szukała pomocy dla nas. Zadzwonię jutro do weta i sprawdzę jakie są terminy na wykonanie badań.
I mamy kolejne święta. Dziś Wielka Sobota. Bambo dostał swoje żółtko i bardzo był zadowolony. Zajączek przyniósł mu nowy model Orka Petstages’a - długą gumową tubę wypełnioną bawełnianymi sznurkami, które mają za zadanie oczyszczanie zębów. Ależ z nią hasał
. Nie poszliśmy na żaden świąteczny spacerek, gdyż aura nam nie sprzyjała. Od rana padał mokry śnieg, który zaraz po zetknięciu z podłożem zamieniał się w papcię. Wczesnym popołudniem zaczął padać deszcz, tak więc cały dzień spędziliśmy na ostatnich porządkach i zabawie. Jutro od rana jedziemy się gościć do mamy. To będzie zabawa. Dwa psiaki z pewnością czekają już na Bamba - jeden by się bawić i drugi, by na niego poszczekać.
Mieliśmy dziś miłego gościa. Odwiedziła nas buldozia znajoma i przyniosła Bambowi wspaniałą zabawkę Petstages’a. Nie minęło więcej niż 10 minut kiedy to Bambuś odgryzł jedną z szeleszczących na materiałowym ringu flag. Trzeba jednak przyznać, że zabawa nowym podarkiem zajęła go na jakiś czas i mogłyśmy troszkę porozmawiać - głównie o Bamba chorobie - nie ma co ukrywać
. Zauważyła też, że od ostatniego naszego spotkania Bambowi urosła głowa i nieco klata. Cieszę się bardzo, bo ja przebywając z nim na co dzień tego nie zauważam. Obiecała następnym razem zabrać swoje buldogi i wybrać się z nami na spacer po okolicznych lasach ![]()
Dziś Bambo skończył 9 miesięcy. Wspaniały i kochany piesek z niego rośnie. Żadnych rarytasów nie było, bo jak wszystkim już wiadomo tylko w weekendowe dni znajdzie się czas by podać mu jakiś przysmak czy gryzak tak by nie sprowokować wymiotów, czyli po minimum 3 godzinach od ostatniego posiłku. A posiłków to Bambo ma sporo - 5 dziennie :P Obiecałam mu więc gwiazdkę czyszczącą ząbki z dodatkiem mięty z okazji miesięcznicy w najbliższą sobotę.
Dziś już przy co drugim siusiu podnosił nogę. Pomysleć, żę nie mogłam się doczekać tych oznak dorosłości. Ale wierzcie mi, nie było na co! Teraz zamiast raz a dobrze sika po 10 razy spędzając długie minuty na obwąchiwaniu wszystkich słupów, krzaków i trawek. Makabreska.
Skończyliśmy też wczoraj testować nowy lek. Nie widziałam specjalnej różnicy, więc wet postanowił kontynuować leczenie jak do tej pory. Umówiliśmy się też, że o ile nic się nie zmieni pojawimy się u niego po ukończeniu roku. Dziś też dostałam namiary na klinikę w Lipsku, która ponoć specjalizuje się w chorobach przewodu pokarmowego u psów i przeprowadza zabiegi, jakich w Polsce jeszcze się nie robi. Nie muszę dodawać, że zabiegi są tam jednak sporo droższe od tych, których u nas nie robią :) i przekraczają 2 tysiące euro. Nie wykluczam możliwości przeprowadzenia operacji u naszych sąsiadów. Poczekam jeszcze troszkę, bo jednak mam słabiutką nadzieję, że objawy tak uciążliwe dla nas zmniejszą się na tyle, że będziemy mogli normalnie funkcjonować bez narażania Bamba na te przykrości i ryzyko utraty życia, nie wspominając już o trudach związanych z organizacją i samą wyprawą do Lipska.
Bambo powoli staje się dorosłym psem. Dziś dwukrotnie usiłował podnieś nogę przy siusianiu
. Czas był na to najwyższy, bo inne osiedlowe kundle zaczynały się cichcem z niego podśmiewać. Myślę, że pierwszy obsikany słup już niedługo nam się trafi.
Tak. O hodowli buldożków muszę chyba zapomnieć. Wet zabronił zakupu kolejnego pieska czy choćby kotka. Przy tak silnych objawach wymiotnych stres powstały u psa z powodu kolejnego domownika mógłby wywołać chorobę wrzodową, a tylko tego mi jeszcze brakowało (pomijając fakt dodatkowych zwrotów spowodowanych zabawą powstałych na skutek wzrostu ciśnienia w żołądku). A niepokojąca mnie od 1,5 miesiąca wyciekająca z noska przy schylaniu wydzielina w postaci lekkiej pianki jest skutkiem zarzucania treści żołądkowej. Powinnam raczej przyzwyczajać się do Bambusiowych wymiotów ( przez ostatnie 24 dni Bambo zwrócił 89 razy ) i przestać liczyć, że badabnia TK czy gastroskopia wykażą taką nieprawidłowość w budowie, którą możnaby zoperować. Zdjęcia Bamba i jego objawy były konsultowane w różnych miejscach i różnych miastach. Gastroskopia czy TK niosą za sobą duże zagrożenie dla życia Bamba a niewiele by wniosły. Wygląda na to bowiem, że Bambo ma powiększony rozwór przełyku na odcinku przedprzeponowym ( może coś namieszałam, ale tak mi to utkwiło w pamięci) i jest to odcinek, którego nie operuje się w Polsce ( wymagałby zabiegu na otwartej klatce piersiowej ). Bambo ma też przydługi odcinek miękkiego podniebienia i to jest jedyna rzecz, przynajmniej na najbliższe miesiące, do skorygowania chirurgicznego, o ile oczywiście przez najbliższe 3,5 miesiąca nie urośnie Bambowi głowa na tyle, że proporcje wrócą do normy. Dla sprawdzenia ile udziału w codziennych wymiotach ma przerośnięte podniebienie a ile wada w budowie przełyku Bambo dostanie przez najbliższe 4 dni leki blokujące ośrodkowy układ odpowiadający za wymioty - Cerenia (Maropitant). W środę mam do niego dzwonić z informacją jak zareagował na nowy lek i ustalimy dalsze leczenie. Tracę nadzieję na jego i swoje lepsze życie. Czuję się marnie :( Wet zapytał się mnie co zrobię jeśli okaże się, że Bambo będzie wymiotował kilka razy dziennie do końca życia. Takie pytanie zadawałam sobie wielokrotnie w ostatnim czasie, kiedy to Bambo potrafił w ciągu niespełna 7 godzin zwymiotować 16 razy tylko i wyłącznie sokami żołądkowymi. Przecież go nie uśpię. Będziemy musieli tak żyć dalej. Jedyna radocha z wizyty to waga Bamba. Ważył dziś 12 kg.
Bambo dostał dziś w prezencie od znajomego 3 wielkie kości z prasowanego wędzonego jelita, 6 gwiazd miętowych do czyszczenia zębów, 100 patyczków-przysmaków oraz paczkę Nutri-Choice o smaku baranina z ryżem. Ta ostatnia dla psów dorosłych zaczeka kilka miesięcy na testowanie. Kość prasowana wędzona bardzo smakowała Bambowi. Bawił się z pół godziny. Zabrałam mu zanim zdążył odgryźć główkę kości. Miał mi to za złe. Obiecałam mu jednak pozostałą część jutro z rana.
Mamy marzec i ani śladu po pięknych zabawkach. No, może ślad jest. Z “orki” pozostała tylko gumowa tuba, a sznur do szarpania jest w 3 częściach. Powinnam więc raczej napisać, że po pięknych zabawkach pozostało już tylko wspomnienie. Naprawdę zastanawiam się, czy sprzedawcy umieszczają napisy o wytrzymałości materiału aby nabrać naiwnych, czy też może faktycznie Bambo to nie ssak a gryzoń. Oglądając zabawki psów koleżanki muszę chyba zgodzić się z tym drugim, jednak patrząc na Bamba wydaje mi się, że kolejny raz dałam się wyrolować. Choć naprawdę zabawki pięknie wykonane, kolorowe i przyprawiające psa o zawrót głowy. Do dziś bawi się ich szczątkami. Od ostatniego wpisu nie zrobił ani razu siusiu w domu - zuch chłopak, jednak dzisiaj dwukrotnie mnie oszukał. Udając, że będzie się bawił z psem spuściłam go ze smyczy a on..myk i liza kupy. Dostał w tyłek i skarciłam go słownie. Nic - myślę sobie. To tylko liz. Zje obiadek i jakoś oczyści ząbki. Wracając spotkaliśmy Kretkę - dojrzałą sukę boksera, z którą normalnie Bambo szalał. Znów spuściłam go by sobie chłopak pobiegał, a on co? Myk i zanim dobiegłam podjadł kolejną kupę. Ręce opadają :( Na nic moje wyzwiska i obrażanie się. Bambo wyglądał na zachwyconego. Bleeeee. Dziś żadnych buziaczków nie będzie. Dzwoniłam też do weta. Umówiłam się na wizytę na piątek. Wygląda jednak na to, że nikt nie kwapi się ani do gastroskopii i bronchoskopii ani do TK Bamba. Oba badania stanowią duże zagrożenie dla jego życia. Więcej szczegółów będę znała w piątek.
Dowiedziałam się, że ktoś podkradł nasze zdjęcia. Prosimy uprzejmie tego nie robić. Zapraszamy wszystkich chętnych do oglądania ich w naszej galerii. Wszyscy bez wyjątku są tu mile widziani
Nie wiem czy się nie powtarzam, ale Bambo uwielbia siemię lniane zaparzone. Nie wiem jak to możliwe, ale wylizuje miseczkę do czysta jak po najlepszym deserku. Z drugiej jednak strony jak na kogoś kto lubi kupę to może nic dziwnego.