maja 29
Cztery dni temu Bambo ważył 13 kg J J J. Może pomogły nam sterydy, jednakże mojej radości ten fakt nie zmniejsza. Dziś zaczęliśmy drugą serię zastrzyków. I nie wiem jak to jest, ale Bambuś, który od ponad tygodnia nie zrywał się z łóżka kiedy rano wstawałam, dziś schował się ponownie pod fotelem. Musiał usłyszeć coś charakterystycznego, czego normalnie nie słyszy…może odgłos łamanej ampułki…może szelest wyciągania igły czy strzykawki z opakowania. Coś na pewno usłyszał, bo tak jak kilkanaście dni wcześniej po wejściu do sypialni zastałam tylko małą skuloną dupkę wystającą spod fotela. Mój mały bidulek J Trzeba przyznać jednak, że polstygmina i ascetyczne życie pozwoliło nam bez większych ekscesów przeżyć ostatnie dwa tygodnie, no, może pomijając fakt 3 dniowej nagłej biegunki, którą najprawdopodobniej spowodował gasprid. Bambo nie wytrzymywał całej nocy i budził mnie około 2-3 nad ranem prosząc o spacerek. Wybiegaliśmy więc na 3 minuty na dwie kupki i po obmyciu się ponownym wskakiwaliśmy do jeszcze ciepłej pościeli, z tą różnicą, że Bambo zasypiał natychmiast a ja przewracając się z boku na bok rozbudzona i zmartwiona, że zaraz zadzwoni budzik i trzeba będzie wstawać usilnie pragnęłam zasnąć co niestety mocno się przedłużało. Wtorek przyniósł odmianę i wszystko wróciło do „normy”.
Długi weekend częściowo spędziliśmy nad Brdą a niedzielę spędziliśmy w letniej rezydencji mamy. Chcąc uniknąć kolejnych kłopotów z gardłem, poprosiłam mamę, żeby zostawiła psy w domu, aby Bambo nie hasał zbyt intensywnie i nie szczekał okazując swoje zadowolenie i zachęcając dwa leciwe psy do zabawy. Biegał luzem po raz pierwszy od wielu dni i wyglądał jak chart na wyścigach tocząc wokół nas duże kółka tak długo aż się zmęczył. Widać było, że energia go rozpiera i, że dusić ją musiał w sobie zbyt długo, by teraz po prostu spokojnie spacerować. Pogoda nam dopisała a w szczególności Bambowi, gdyż słońce świeciło a nie było upału. To była pierwsza majówka w życiu Bamba J
Czekam na opis Bamba choroby w wersji angielskiej, którą obiecał mi przygotować dr Kończak i będę wysyłać ją do Brna. Zobaczymy co odpiszą.
Dodane w pieskie życie | Brak komentarzy »
maja 12
Widocznie się nie zrozumieliśmy. Wet będzie konsultował przypadek Bamba w tym tygodniu. Następną wizytę mamy przed kolejnym długim weekendem 21 maja. Wtedy ustalimy co z ewentualną operacją. On jest nadal przeciw, ale pod wpływem moich desperackich nalegań będzie w tej kwestii działać. Jak na razie plan jest taki. Pozostajemy przy tych samych lekach co wcześniej, z tym, że encorton zamiast co 12 to co 48 h. Drugą serię polstigminy zaczniemy od 22 maja, prawdopodobnie przez kolejne 20 dni. Gdyby Bambo zaczął wymiotować w znacznych ilościach mam natychmiast się z nim skontaktować.
Poza tym na prawym policzku pojawiły się dwa duże zaczerwienione guzki a może i pryszcze. Wet obejrzał, podusił i uznał, że to bakteryjne(gronkowcowe) zapalenie skóry, że może się gdzieś zakłuł. Choć to wg mnie mało prawdopodobne, bo mimo, iż wet dawno pozwolił Bambowi na bieganie po lesie ja i tak do dziś nie spuściłam go ze smyczy jeszcze ani razu, więc nie bardzo miał się gdzie zakłuć. Kilka razy próbował targać gałąź i to jedyny moment kiedy mógłby naruszyć policzek. Osobiście przekonana byłam, że to uboczne działanie jakiegoś leku – taki alergiczny odczyn. Nawet przez jeden dzień posmarowałam to fenistilem, ale bez żadnych efektów, więc zaczęłam oxycortem może minimalnie zaczęło blednąć. Teraz dostał mupirox i zobaczymy jak szybko nam to zniknie.
Dziś Bambo skończył 11 m-cy, ale nie było czasu by to świętować. Trójmiasto od 16:00 tonęło w korkach i jazda do weta zajęła nam ponad 90 minut. Jak zwykle tłum pacjentów i Bambo, jako jeden z nielicznych skory do zabawy. Zdecydowana większość z podkulonymi ogonami gotowa aby czmychnąć przy pierwszej nadarzającej się okazji. W kolejce spędziliśmy 2 godziny i do domu zjechaliśmy około 21:30. Jak widać nie było miejsca na świętowanie. No, chyba, żeby kapsułki gammolenu, które Bambo uwielbia rozgryzać a które dostał przed snem uznać za takowe J
Dodane w urodziny i urodzinki, wizyty u weta | Brak komentarzy »
maja 12
Bambusiowa dupka nie chciała mi uwierzyć na słowo, że dziś zastrzyku nie będzie. Wciskała się w najdalszy kąt pod fotelem. Czułe słówka wypowiadane na zachętę nie skutkowały. Bambo tkwił uparcie w kąciku przez cały czas, kiedy przygotowywałam się do wyjścia. Dopiero otwarcie drzwi wejściowych uzmysłowiło mu, że chyba już po wszystkim i można się ewakuować J . Mój biedaczek. Ciekawe kiedy przestanie reagować ucieczką na moje wstawanie z łóżka. Kiedyś nie mogłam go rano namówić do pójścia na spacer. Wciskał się w pościel udając, że jeszcze śpi, mrucząc bym dała mu spokój. Leniwie podnosił łapki by nałożyć szelki. 21 dni temu wszystko się zmieniło. Widok zaspanego ciepłego ciałka rozciągniętego w pościeli zastąpiła strachliwa kulka ulokowana pod fotelem. Ile dni będzie potrzebować aby znów beztrosko spać kiedy rano wstanę z łóżka?
Teoria z omeprazolem sprawdziła się. Podanie go o jeden posiłek wcześniej spowodował, że nocny zwrot przesunął się na 23:00. To zdecydowanie lepsza pora. Po pierwsze dla tego, że mogę sprzątnąć nie rozbudzając się, bo jeszcze nie śpię J a po drugie wymiociny nie lądują na pościeli, bo Bambo nie jest zaspany i zdąży z łóżka zeskoczyć. Wczoraj i przedwczoraj nie zwrócił nawet przed snem.
W niedzielę został zważony i okazało się, że znów nieco schudł. Wczoraj ważył 11,7 kg. Do wahnięć jego wagi trzeba się po prostu przyzwyczaić, gdyż zależą od ilości zwrotów w danym okresie, a w sobotę przytrafiło nam się to aż 3 razy i dość obficie. Jednak i tak w ogólnym rozrachunku widzę ogromną poprawę od kiedy zaczął dostawać polstigminę, pomijając okres, w którym dokuczało mu dodatkowo zapalenie gardła. Ostatni tydzień to pojedyncze wymioty, brak burzliwych reakcji na leki, doskonały humorek i stała gotowość do zabawy. Czy ten tydzień będzie podobny do poprzedniego? Mam taką nadzieję, że siłą rozpędu pociągniemy tak jeszcze troszkę. Od dziś odstawiona zostaje polstigmina, encorton i vit.B1. Na jak długo jeszcze nie wiem. Dziś jedziemy do weta na wizytę kontrolną i ustalenie harmonogramu leczenia na najbliższe dni.
Dodane w pieskie życie | Brak komentarzy »
maja 09
W środę wieczorkiem mój dziubek ważył 12,1 kg. Huuraaa! Tydzień praktycznie bez wymiotów i 1,1 kg plus. Szkoda, że przy okazji ważenia Bamba zmuszona byłam do uzmysłowienia sobie swojej wagi. I też na plus
Na całe szczęście mniej od Bamba. Ostatnie dni znów dały nam wiele radości z przebywania ze sobą. Bambo uśmiecha się od rana a jego wesołe zaczepne spojrzenie powoduje niejednokrotnie mój głośny śmiech. Nie ma chwili spokoju. Bez przerwy poszturchuje mnie trzymając w pysku zabawkę i zachęcając do zabawy w aportowanie. Nie reagując skazuję się na siniaki, bo szturchańce zaczynąją się nasilać wprost proporcjonalnie do upływu czasu bez reakcji. A Bambo delikatniutki nie jest
Jeśli kategorycznie odmawiam robi tak komiczne miny a czasem poszczekuje, że nie raz udało mu się wciągnąć mnie ponownie do zabawy.
Dzisiejszej nocy po raz pierwszy od kilku dni nie zwymiotował. Mając w pamięci pytanie weta jak Bambo reaguje na omeprazol, nie podałam go przed samym snem, tylko posiłeczek wcześniej wraz z encortonem. Pomyślałam bowiem, że może on jest przyczyną tego stanu rzeczy. Na ostatni pozostawiłam tylko leki osłonowe i gasprid. Obudziwszy się rano na dźwięk budzika z radością uświadomiłam sobie, że Bambo pochrapuje obok i, że noc upłynęła nam w spokoju. Oczywiście to wszystko może być zwykłym zbiegiem okoliczności, ale i tak cieszy
Dzisiejsza nocka potwierdzi lub zaprzeczy moim rewelacjom.
Dodane w pieskie życie | 1 Komentarz »
maja 09
To miał być notatnik opisujący nasze codzienne perypetie. I nic poza tym. Po raz ostatni zrobię wyjątek, bo naprawdę niezwykle dużo wysiłku kosztuje mnie ignorowanie wypowiedzi ludzi, którzy posiadają zerową wiedzę w zakresie chirurgii a wypowiadają się jak znawcy. Na temat Bamba choroby i tego czy można i jak można mu pomóc wypowiadać powinni się wyłącznie lekarze weterynarze o specjalizacji i doświadczeniu w chirurgii a i Ci, którzy twierdziliby z taką lekkością, że wadę Bamba da się usunąć w “5 minut” laparoskopowo, również powinni móc się pochwalić wiedzą z zakresu przeprowadzonych podobnych tej operacji. Nikomu tak jak mi , nie zależy na Bambie i zrobię wszystko by mu pomóc. Jednakże nie trzeba być lekarzem weterynarzem by wiedzieć, że wpustu żołądka, którego praktycznie Bambo nie ma, nie da się przeszczepić. Można go jedynie zwężyć, ale nadal nie będzie to normalnie reagujący na bodźce wpust. Można bronić hodowcy, ale w pewnym momencie trzeba po prostu spasować, Można opowiadać najróżniejsze historie , tym bardziej, że większość czytelników nie ma pojęcia o medycynie, albo ma niewielkie, więc ktoś, kto przedstawia się jako weterynarz i z taką łatwością przez internet klasyfikuje Bamba wadę z pewnością zyska wśród tłumu miano znawcy. Ale czy tak jest? Śmiem wątpić, gdyż wysokiej klasy specjaliści w chirurgii zwierzęcej, którzy mieli kontakt z Brnem i z Bambem nie są tak pewni co do tego, czy operacja tam przeprowadzona polepszy stan Bamba, czy tylko go zmieni, na inny, być może równie trudny. Jeśli tylko uznają po ponownej konsultacji, że szansa jest spora zapewniam Znajomą/Nieznajomą, że płyta z Bambową gastroskopią powędruje do Brna a odpowiedź o ile będzie pisemna zostanie umieszczona tutaj, w rozdziale Choroba Bamba. Jeśli przyniesie Bambowi wyraźną nadzieję z pewnością mu jej nie odbiorę i pojedziemy do Brna.
Czy chcę „dokopać” hodowcy?… Nikt chyba nie uwierzyłby, że go szanuję, więc nie będę kłamać JAle jakież znaczenie dla opinii o hodowcy ma fakt poddania Bamba operacji tego nie rozumiem. Czy będzie lepszym hodowcą gdy Bambowi skorygują wrodzoną wadę przełyku? Czy będzie lepszym hodowcą kiedy pojadę do Brna? Aby udzielić odpowiedzi na to pytanie nie trzeba na całe szczęście być weterynarzem, więc powiem, że nie. Tym samym nie jest też gorszym hodowcą z powodu tego, że psa leczę w Rumii. Opinia o hodowcy nie leży w kwestii operowania Bamba bądź nie. Opinię hodowca wystawił sobie sam kiedy znając przyczynę Bamba choroby i wyniki badań stawał na głowie, żeby zmienić fakty.
Więc wetów chcących powiedzieć mojemu wetowi, że źle leczy Bamba, jest niedouczony i nieoczytany, etc. zapraszam do rozmowy bezpośrednio z nim. Nazywa się Jerzy Kończak i przyjmuje w Rumii (Gdynia) na Leśnej. Gdyby ktoś miał problem ze zdobyciem numeru chętnie prześlę na maila. A jak już jesteśmy przy nim to zachęcam wszystkich aby w trudnych przypadkach skorzystali z jego wiedzy. Jest to wysokiej klasy specjalista i super Człowiek. Kolejki do niego są niemożebne a i numery rejestracyjne samochodów świadczą o tym, że moje zachwalania jego wiedzy są mu zupełnie niepotrzebne.
Dodane w pieskie życie | 4 Komentarze »
maja 07
Troszkę nam się przytyło J. W zeszły piątek było to 30 dkg – Bambo ważył dokładnie 11 kg. Widzę również wyraźnie, że i przez długi weekend pod skórą ulokowało się troszkę ciałka. Kręgi przestały wystawać na grzbiecie a przerwy międzyżebrowe wypełniły się tłuszczykiem. Na dniach go zważę znowu. Obstawiam 11,5 kg J. Odkąd antybiotyk zaczął działać mogłam się przyjrzeć działaniu polstigminy i sterydom. Wymioty po podaniu podskórnym leku kończą się kilkoma torsjami i pojedynczymi wymiotami. Poza tym od czwartku mieliśmy jeden dzień z trzema popołudniowymi wymiotami i dwa z pojedynczym. Od poprzedniej środy famogast został zastąpiony omeprazolem. Od niedzieli poza porannymi nudnościami pojawiły się dodatkowo nocne ( 4:00-5:00 rano) torsje kończące się wymiotami żółci, po których Bambo głośno mlaszcze z niesmakiem, chcąc się pewnie pozbyć goryczy z pyszczka. Namawiałam go dzisiaj aby popił wody, ale nieskutecznie. Poza tym w ciągu dnia poza pojedynczymi ulaniami nic się nie przytrafiło. Od dwóch dni Bambo uśmiecha się cały dzień i głośnym poszczekiwaniem zachęca do zabawy, kiedy na chwilę zostanie przerwana. Spacery nie są już tak piękne jak wcześniej bo nie spuszczam Bamba ze smyczy. Całą energię musi wytracać w domowych szaleństwach. Jeśli chodzi o zastrzyki to zostało nam ich już tylko 4 do końca pierwszego etapu leczenia. Kiedy wstaję rano by wziąć lek z lodówki Bambo gwałtownie zrywa się z łóżka i chowa pod fotelem. Wczoraj obudziłam się w nocy i poszłam do kuchni by się napić. Po powrocie zastałam Bamba pod fotelem, gdzie spędził resztę nocy aż do zrobienia zastrzyku nie chcąc dać się namówić na powrót do łóżka. To bardzo przykry dla mnie widok. Wiem jednak, że dzięki tym wszystkim ograniczeniom i strachowi Bambo może popołudniami bawić się i cieszyć w miarę normalnym życiem. W poniedziałek idziemy do weta by zastanowić się co dalej. Wyniki Bambusiowej gastroskopii będą konsultowane ponownie ze sławą chirurgii polskiej weterynarii prof. Badurą w celu ustalenia, czy jest sens poddawania Bamba operacji (laparoskopia nie wchodzi w grę) w Lipsku, Brnie, czy gdziekolwiek indziej. Gdyż nie chodzi o to aby Bamba zoperować a o to by operacja ta mu pomogła. W poniedziałek dostałam odpowiedź od dr Mellera znajomego z Niemiec, który napisał mi, że pierwszy raz widzi tak duże zmiany i, że ani on ani nikt z jego kolegów specjalistów nie podjąłby się takiej operacji. Wet prowadzący, do którego mam pełne zaufanie, również jest zdania, że na tym etapie, dopóki Bambo reaguje na leki podejmowanie ryzyka operacji( nie mówiąc już o jej wątpliwej skuteczności) jest nierozsądne. W poniedziałek będziemy już znali stanowisko Profesora. Poza tym muszę się zapytać weta czy leki, które Bambo przyjmuje nie mają wpływu na jego psychikę. Dziś bowiem wychodząc do pracy Bambo wyskoczył na klatkę i nie chciał dać się zamknąć w domu. Na lekkie popchnięcie dupki w kierunku drzwi zareagował wręcz agresywnie i rzucił się w kierunku mojej ręki. Zatkało mnie. Nie było jednak wyboru i trzeba było go ostro skarcić. Ale nie był potulny. Na 3 sekundy zamienił się w obcego psa. To bardzo dziwne uczucie. Cały czas o tym myślę. To w ogóle niepodobne do niego. Nie to żebym się go bała czy chociaż przestraszyła. Nie, nie. Po prostu mnie zaskoczył. Zaskoczył bardziej niż kiedy ugryzł był weta.
Dodane w pieskie życie | 2 Komentarze »