Właśnie przyszedł mail z Brna. Wg chirurga, który pisał dla nas odpowiedź Bamba można by u nich operować. Trzeba zaczekać jednak miesiąc, gdyż lekarz, który mógłby to zrobić jest w Anglii. Trzeba by było też przynajmniej dwa razy przyjechać do Brna na konsultację, gdyż oni sami muszą przeprowadzić badania i dopiero wtedy podjąć decyzję, czy to się da zrobić. Z treści nie wynika żeby kiedykolwiek taką operację przeprowadzali. Nie podał też jej kosztu. Dla nas sam wyjazd do Brna to koszt pewnie około 1500 zł. Gdyby trzeba było jechać dwa razy plus koszt operacji to pewnie grubo przekroczy 2000 euro. Nie wiem co zrobić. Tak czy siak trzeba zaczekać do powrotu lekarza. Coraz bardziej zaczynam jednak skłaniać się do opinii dr Kończaka, że najlepiej tego nie ruszać i przyzwyczaić się do faktu, że Bambo będzie potrzebował szczególnej opieki do końca. Gdyż najprawdopodobniej operacja ta, jeśli mu nawet nie zaszkodzi, to nie poprawi w zauważalnym stopniu jego stanu zdrowia.
Dziennik - czerwiec, 2008
Wczoraj przyszedł mail z Lipska. Profesor Gerhard Oechtering z Kliniki Małych Zwierząt na Uniwesytecie w Lipsku, specjalizujący się w chorobach buldogów francuskich, napisał, że Bamba wada zdarza się niezwykle rzadko u Francuzów i, że nie da się jej zoperować. Załączył też obszerny materiał, ten po niemiecku, czym oni się w Klinice zajmują. Jednakże zasugerował, że z filmu wynika, iż Bambo ma również wadę podniebienia-tchawicy, i że to jest w stanie zoperować. To by się pokrywało z opinią naszego weta z Rumii. On też twierdził, że Bambo ma je za długie. Podstawowy koszt zawierający opłatę za diagnozę, badania, operację i opiekę pooperacyjną wynosi tam 2 800 euro i może się zmieniać w zależności od ilości badań koniecznych do kwalifikacji jak i zabiegów pielęgnacyjnych po operacji. Zadał nam jeszcze kilka pytań, na które odpowiedzieliśmy, choć i tak wiem, że na Lipsk się nie zdecydujemy, bo skrócić podniebienie mogę na miejscu. Przez najbliższe miesiące zresztą nie ma wolnych terminów. Mamy więc czas na przemyślenie sprawy. Wysyłam ten mail również do dr Kończaka. Może spostrzeżenia i uwagi z Lipska przydadzą mu się w późniejszej praktyce. Nadal czekamy na Brno. Wiem już, że mail doszedł, jednakże czeka na konsultacje głównego chirurga. Wczoraj wysłaliśmy przypomnienie. Jeśli potwierdzą teorię Lipska to nasze nadzieje na normalność znikną bezpowrotnie
Świta. Słyszę tuptanie w korytarzu. O nie! Tylko nie to. Bambo-wołam. Nie mów, że chcesz kupę! Bambo przybiega i potwierdzając moje podejrzenia wraca z powrotem pod drzwi wyjściowe. Zapalam lampkę i patrzę na zegarek. 3:17. Ubieram się i idziemy na dwór. Rozwolnienie. Powinnam się tego spodziewać, gdyż wczoraj wieczorem zwrócił kwaśną niestrwioną papkę a i przez cały dzień wzdęty był jak balon. Dokładnie tak samo przebiegała biegunka przed miesiącem. Kurcze, jaki pech. Jutro wyjeżdżam i zostawię Gosi Bamba ze sraczką. Chyba jej nie powiem. Zadzwonię już z pociagu i dodam, że te żółte tabletki, to nifuroksazyd i, że ma go Bambowi podawać 3 razy dziennie bo ma rozwolnienie
. Nie mam odwagi jej powiedzieć wcześniej, bo pamiętam jak kiedyś zastrzegła, że z biegunką go nie bierze. No nic. Podałam rano 2 tabletki i zmniejszyłam ilość jedzenia. Powinno pomóc. I rzeczywiście po powrocie z pracy Bambo zrobił piękną kupę. Znów podałam kolejne 2 tabletki nifuroksazydu. O 20:00 również była OK. Mam więc nadzieję, że dziś prześpimy całą noc.
Wczoraj Kamil wysłał do Brna zapytanie, czy udało im się odczytać film. Dziś przysłali odpowiedź, że nie dostali żadnego maila wcześniej. Prawdopodobnie mają jakiś antyspam włączony, który reaguje na linki w treści maila i usuwa takie wiadomości bez wiedzy użytkownika. Tak więc dziś Kamil przesłał do nich wiadomość ponownie inaczej skonstruowaną. Wczoraj wysłaliśmy też mail ponownie do Lipska, bo do dziś nie otrzymaliśmy od nich wiadomości zwrotnej. Znów czekamy.
Dzwoniłam też do weta, bo dziś wypadł nam ostatni zastrzyk. Umówiliśmy się na wizytę kontrolną za dwa tygodnie. W między czasie leki pozostaja takie same, z wyjątkiem encortonu, który zamiast co 12 będzie podawany co 48 godzin
13,4 kg
. To nowy wagowy rekord Bamba. Bardzo ładnie teraz wygląda. Polstygmina wstrzymuje dość dobrze pokarm w żołądku a sterydy poprawiają apetyt, na którego brak i tak Bambo nie narzeka. Jeszcze tylko dwa zastrzyki i znów będziemy mogli: po pierwsze dłużej rano pospać, po drugie budzić się nie denerwując się kiedy będę wstawać z łóżka. Ta seria przebiegła zdecydowanie łatwiej, zarówno dla mnie jak i dla Bamba. Ja oswoiłam się z robieniem zastrzyków a Bambo przestał się ich tak bać i łagodniej reagował w pierwszych minutach po ich podaniu. Nie było silnych torsji i wielokrotnych wymiotów a i ślinienie było ograniczone. Właściwie tylko przez pierwsze 20 minut wiszące wąsy ze śliny zbierały liście i piach na spacerze tworząc wrażenie sumiastych wąsisk. Mam nadzieję, że kolejna seria będzie równie spokojna.
Byliśmy dziś u Gosi obejrzeć nowy wypoczynek aby sprawdzić, czy będzie się Bambowi równie miło spać na nim jak na starym. Okazało się, że ten wypadł korzystniej, bo Bambo zapadł na nim w głęboki sen i nie bardzo chciał się wybrać w drogę powrotną do domu. Naprawiona została po wielu miesiącach również winda, tak więc nie musiałam go wnosić na czwarte piętro co również umiliło nam pobyt. W środę wyjeżdżam do Warszawy i Bambo spędzi u Gosi dwa dni. Kupiłam jej tym razem stopery aby mogła się wyspać ![]()
Bambo najwyraźniej dojrzewa. Kocha wszystkie suczki, nawet te wiekowe. Dziś na porannym spacerze spotkalismy 11 letnią goldenkę, do której Bambo rozpoczął zaloty. Cieczka absolutnie mu nie jest do szczęścia potrzebna. Suka spokojnie przysiadła a Bambo rozpoczął taniec godowy, skubał za uszko i próbował ją podejść z każdej strony. Aby nie irytować właścicielki chciałam psa zabrać, ale właścicielka okazała się wspaniałomyślna. Powiedziała bowiem, że nic jej to nie przeszkadza ani suce też, a przecież Bambo nie ma nic z życia-ciągle zastrzyki, smycz i papki, więc niech się “pobawi”
Był bardzo rozczarowany kiedy go po chwili amorów odciagnęłam. Bałam się, że z wrażenia zaraz zwróci. Suka wyglądała jakby to nie robiło na niej żadnego wrażenia. Szkoda, że nie będzie mógł być tatusiem. Widzę, że kochałby to zajęcie
Nie mogę dopuścić jednak do rozmnażania wadliwych piesków, nawet gdyby istniała tylko niewielka szansa, że któreś z jego dzieci odziedziczy tę wadę. Jeśli tylko zdrowie Bamba pozwoli to zostanie wykastrowany w odpowiednim czasie.
Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam J Dziś Bambo skończył równiuśki rok. Kupiliśmy z tej okazji bezowy tort u Sowy, z którego Bambo dostał dwa lizy masy. Resztą zajęłam się osobiście. Z rana były życzenia i całuski i odtańczony taniec w rytmie „sto lat..” Był też niestety 15 zastrzyk z II serii, ale Bambo już od tygodnia nie chowa się przed nim pod fotelem tylko oczekuje go z nieco rozbieganymi oczami w pościeli. Nawet reaguje na moje prośby o zmianę pozycji, kiedy mówię, że dziś prawa dupeczka on przekłada się na lewy boczek J i na odwrót. Było mi przykro, że nawet w ten wspaniały dzień musiałam zadać mu trochę bólu.
Dziś otrzymałam od naszego weta opis Bamba choroby po łacinie. Od razu też, z odpowiednim pismem przewodnim Kamil wysłał to do kliniki w Brnie wraz z instrukcją jak ściągnąć film dvd z Internetu. Może się jednak okazać, że nie będą posiadali odpowiedniego oprogramowania by film w ten sposób obejrzeć(tak jak to się zdarzyło w Niemczech) i wtedy trzeba będzie dosłać im płytę pocztą. W każdym razie coś znów popchnęliśmy do przodu.
Pojawiły się nowe zdjęcia w Galerii z 25 maja. Czyż Bambuś nie jest piękny? ![]()