Jest 11 przed południem. Bambo zwymiotował już 4 razy. Chce mi się płakać. Wczoraj dzwonił dr Kończak by dowiedzieć się co z Bambem. Pocieszał mnie mówiąc, że muszę Bambowi dać 2 tygodnie szansy, że może wszystko będzie dobrze, że może odźwiernik jest jeszcze spuchnięty i to dlatego. Oczywiście, że wierzę, iż będzie dobrze,ale z każdym wymiotem kolejnym wraca przygnębienie i nic na to nie mogę poradzić. Ściagnęłam mu też opatrunki z brzuszka i szwy wyglądają pięknie. Nic się nie sączy. Widać tylko niewielki obrzęk na samym dole szwu. Bambowi humorek dopisuje. Chciałby szaleć i całkowicie nie rozumie dlaczego jest stale niezauważany. Zdaje się mówić: “Przestań mnie całować, tylko pobaw się ze mną! Ściagaj z szafy zabawki i poszarpmy się trochę!” Można więc domniemywać, że nic go nie boli, a jeśli nawet to w niewielkim stopniu.
Dziennik - sierpień, 2008
Wróciliśmy wczoraj z Brna. Bambo był operowany 25 sierpnia. Badania wykonane w Klinice Jaggy stwierdziły, iż przyczyną rozszerzenia wpustu żoładka i przełyku jest wada odźwiernika. Odźwiernik jest przerośniety fałdami skóry i prawie się nie otwierał nie przepuszczając jedzenia znajdującego się w żołądku dalej. Mogą być tylko dwie przyczyny takiej choroby: nowotwór, który lekarz wykluczał, choć dla bezpieczeństwa pobrał 3 próbki do badania histopatologicznego, którego wynik prześle nam po 3 września, druga przyczyna to wada genetyczna i wg niego to właściwe określenia dla Bambowego przypadku. Operacja polegała na powycinaniu skóry, tak by powiększyć nieco przepływ karmy z żołądka dalej. Nie ma niestety gwarancji, że to Bambowi pomoże. Z danych statystycznych wynika, że w 80% przypadków taka operacja pomaga przez kilka lat w zatrzymaniu wymiotów. Najdłuższy przypadek jaki mieli to 5 lat. W pozostałych przypadkach nie daje rezultatów wcale. I wtedy dr Hanzlicek rekomendowałby powtórne cięcie. Staram się wierzyć, że Bambo jest w tej pierwszej grupie. W tej chwili ma rozcięte pół brzucha, ale czuje się dobrze. Co prawda wymiotuje jak przedtem, ale może to kwestia jeszcze kilku tygodni aby wszystko się wygoiło. Dziś zrobił pierwszą kupę i wyglądała ok. Nigdy też Bambo nie będzie mógł jeść normalnie. Przez całe życie jedzenie suche muszę namaczać, nawet gdyby się okazało, że operacja przyniosła oczekiwane skutki. Nie będzie też mógł jeść kości ani innych ciasteczek(najwyżej małe okruszki) gdyż odźwiernik nigdy nie będzie normalnie funkcjonował. Przez dziesięc dni mam podawać Famosan 10 mg i karmić jak przed operacją, tj. pięć razy dziennie w papkowatej konsystencji. Potem przez kolejne dwa tygodnie mogę przejść na trzy razy dziennie, a po miesiącu mogę spróbować przestać mielić jedzenie i zacząć podawać dwa razy dziennie, o ile oczywiście ustaną wymioty. Powiedział też, że Bambo nie powinien mieć szczeniąt, gdyż jego choroba jest chorobą dziedziczną, którą dziedziczyć mogą dzieci i wnuki nie koniecznie w tej samej postaci, ale w postaci wad przewodu pokarmowego. Powiedział też, że Bambo ma przydługie podniebienie, ale sama ta wada, która typowa jest zresztą dla psów krótkopyskich nie powinna dawać dodatkowych objawów, i że on by tego nie operował. Operację przeprowadzał dr Jan Beranek, ale prowadzącym był dr David Hanzlicek i to z nim mieliśmy osobisty kontakt. Wczoraj przysłał mi też wypis z opisem Bamba stanu oraz przebiegiem operacji jak i rekomendacjami na przyszłość,który zamieszczam poniżej:
Komárovská 5617 00 BrnoCzech republictel.: +420 5 - 45 23 40 35fax.: +420 5 - 45 23 44 06
e-mail:klinika@jaggy.cz
Patient: French Bulldoge, ♂, 1 y., Bambo, 13 kg.
Owner: Hoffman AnnaMagdalena, 803 36,
Refering vet:
History: Since 4 month of age vomiting. Continual worsening. After feeding of mushy feed improvement.
Physical examination: T: 38,4, Puls 82/min., breathing 20/min..Dog is in good body condition. Without physical abnormalities.
Gastroduodenoscopy: esophagus normal, in the stomach no gross abnormalitis, in the pyloric part there are enlarged fold completely covering the pyloric canal. Entrance to the duodenum successful after several attempts. Duodenum normal. From the wall of the pylorus taken 3 biopsy-samples. Cytology (imprint of the sample): no sings of malignancy. Normal cytologic population.
Histology: results will be sent later (est.
Diagnosis: pyloric stenosis with delayed gastric emptying– susp. chronic hypertrophic pyloric gastropathy (CHPG). Prognosis: dubious (there is risk of recidives) After endoscopy we performed pyloroplasty with submucosal resection. The anesthesia and surgical procedure was without any complication.
Recommendation:- famotidine 10 mg once a day- feeding 5x per day small portions of wet granules for 2 – 4 weeks, then 3x per day and after at least 2 next weeks twice in day.- to prevent possible recurrences we recommend to feed no big dry or hard food (bones etc.) for whole life Remark: CHPG is mostly a congenital disease with genetic predispositions in some breeds including French Bulldogge. From this reason we do not recommend breeding with affected dogs. To exclude cancer disease of the pyloric part of stomach we sent a tissue sample to Best regards, David Hanzlíček, DVM
Brno 25th August 2008
Mam też zdjęcie Bambowego odźwiernika jak i samego Bamba, ale muszę zaczekać na Kamila, aby pomógł mi to wszystko zamieścić w galerii. Koszt całego wyjazdu nie przekroczył pięciu tysięcy złotych. Za samą operację zapłaciliśmy osiemset dziesięć euro, choć pierwotnie dostałam kalkulację na tysiąc sto euro. Jednak kiedy się okazało, że to odźwiernik, i że Bambo nie będzie potrzebował dłuższej hospitalizacji cena spadła. Wysłałam też wyniki naszemu vetowi i za 8 dni pojadę do niego ściagnąć szwy. Na razie Bambo dużo śpi i nie odpuszcza mnie na krok. Strasznym musiało być przeżyciem dla niego to, kiedy zostawiłam go samego w klinice. Teraz nie chce zostać nawet na chwilę sam w pokoju. Trasę zniósł nadzwyczaj dzielnie. Nie spodziewałam się, że pójdzie nam to tak zgrabnie. W jedną i drugą stronę spał grzecznie przez całe 13 godzin. Zrobiliśmy jakieś cztery przerwy na siusiu i to wszystko. Naprawdę jestem z niego dumna. Nic innego mi teraz nie pozostaje jak trzymać kciuki za powrót Bamba do noramalności.
Strasznie sie denerwuję. Nie wiem czy zasnę. Wyjeżdżamy jutro o 5 rano.
Dziś po raz pierwszy nie wyszłam z Bambem na spacer zaraz po przebudzeniu. Zjadłam najpierw śniadanie, wzięłam prysznic. Bambo w międzyczasie dobudził się a po chwili próbował zachęcić mnie do zabawy wciskając do ręki gumowy ring. Na spacer poszliśmy dopiero o 7:00, czyli 50 minut po pobudce. Do tej pory wychodziliśmy zaraz po przebudzeniu i drugi raz wyskakiwałam z nim na jedno siusiu zaraz przed wyjściem do pracy. Pochłaniało to trochę więcej czasu, którego rano i tak nie ma nigdy zbyt wiele. Już dawno chciałam zredukować poranne wyjścia do jednego, ale żal mi było Bamba, gdyż wiedziałam, że sterydy, które otrzymuje powodują zwiększenie pragnienia a co z tym związane stale pełen pęcherz. Nie chciałam aby się rano męczył. Ale w sobotę dostał ostatni encorton tak więc dziś zaryzykowałam, chcąc zobaczyć jak Bambo zareaguje na kolejną zmianę. Było świetnie. Lepiej niż się spodziewałam. Podczas kąpieli brykał pod kabiną pukając od czasu do czasu łapką abym mu otworzyła. Uwielbia wodę i zawsze wpycha się pod prysznic. Za każdym razem jest też rozczarowany kiedy go nie wpuszczam. Za to po kąpieli pozwalam mu zlizać kropelki wody ze stóp do momentu aż całkowicie się nie wytrę. Potem traci zainteresowanie kabiną i powraca do aportowania gumowego ringu, którym tak długo puka mnie w nogę, dopóki nie schylę sie próbując mu go wyrwać. Wtedy szybko uskakuje na bezpieczną odległość i tryumfuje, że znów był szybszy ode mnie i nie dał sobie zabrać zabawki. Kiedy go nie gonię zaraz wraca i zabawa zaczyna się od nowa. Tak wyglądał dzisiejszy nasz poranek. Żadnych przestępowań z nóżki na nóżkę i nieszczęśliwych min. Tylko zabawa. Upewnił mnie swym zachowaniem, że dorósł już do jednego spacerku przed pozostaniem 9 godzin w domku, jak również w tym, że spacer nie musi odbyć się niezwłocznie po przebudzeniu. To nieco uprości nam poranki. Z poprzednimi psami nigdy się tak nie cackałam, ale też żaden z nich nie wymagał aż takiej troski.
Właśnie otrzymałam maila od dr Beranka, że z powodów niezależnych od niego - brak osoby, która jest odpowiedzialna za endoskopię-musi przełożyć nasze spotkanie o tydzień. Co za pech!!!
Zdenerwowałałam się
. Już wszystko wydawało się tak niedaleko, a tu bęc-kolejna kłoda. Nie wspomnę o Januszu, który był wyraźnie zły. Poza zmianą urlopu musiał zmieniać bilet lotniczy. Dobrze, że były jeszcze miejsca. Pal licho kolejne koszty. U mnie z ponownym przesunięciem urlopu nie powinno być tragedii. Martwię się tylko, że tak wcześnie odstawiłam leki a teraz już nie warto na trzy dni do nich wracać. Nie wiem w jakim stanie uda się dotrzymać Bamba do dnia badania. Wiem, że musi być w dobrej formie by chciano go operować. Mam nadzieję, że to wszystko skończy się jednak wielkim happy endem dla naszej “rodzinki”.
Wczoraj nad ranem Bambo zwrócił na moją głowę. Ulało mu się niezbyt obficie przez sen, a że głowę opierał o moją to skończyło się na “maseczce”. Takiego numeru jeszcze nie było. Dobrze, że była już 5:50. Pobudka tylko 20 minut wcześniej. Wydłużony prysznic dobrze mi zrobił. Na samo wspomnienie się uśmiecham, choć wczoraj nie było mi tak do śmiechu.
W weekend dość mocno zaniemogłam - grypa żołądkowa. Energiczny dotąd Bambo, który nie może usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż kilka sekund, leżał u mego boku ciągiem przez dwa dni nie wściskając mi ani zabawek ani nie podgryzając. Pobudzał się wyłącznie wtedy kiedy przychodził mój tata wyprowadzić go na dwór. Nawet nie wiedziałam, że potrafi uleżeć tak spokojnie przez tyle godzin. Był naprawdę bardzo kochany.
Wczoraj byliśmy z Bambem wyrobić mu paszport. Bamba badania rozpoczynają się 19 sierpnia o 9:00. Wyjeżdżamy więc dzień wcześniej. Bambo ma być na czczo na 24 h przed badaniami i jutro po raz ostatni dostanie polstygminę i sterydy. Mam je bowiem odstawić na 10 dni przed operacją. Po raz kolejny mam nadzieję i znów bardzo się cieszę, że są szanse na lepsze życie. Taką nadzieję wiązałam również z wyjazdem do Olsztyna na endoskopię. Wierzyłam wtedy, że diagnoza będzie łagodniejsza i po niej uda nam się wyleczyć Bamba. Jakże gorzko się rozczarowałam. Ale teraz znów chcę wierzyć…znów się cieszę, choć po cichu się za to ganię. “Nie ciesz się!” - myślę. “Nie licz na cud a nie będziesz rozczarowana”. Radość i nadzieja są jednak silniejsze i zagłuszają te pesymistyczne myśli. Brno to nasza jedyna szansa, bowiem ostatnimi czasy reakcje na leki są słabsze a ilość zwrotów, mimo chuchania i dmuchania na Bamba, zaczęła wzrastać.
Dostaliśmy wreszcie odpowiedź z Brna od weterynarza, który wrócił z zagranicy, i który mógłby operować Bamba. Korespondował z nim Kamil i wczoraj przesłał mi od niego odpowiedź, którą zamieszczam poniżej. W każdym razie chciałabym umówić się na wszystkie badania i operację na 19 sierpnia. Wezmę tydzień urlopu i pojedziemy.
Forwarded message ———-
From: Jan Beránek Date: 2008/8/4
Subject: FW: Přep: French bulldog needs help
To: Kamil Klamann
Cc: David Hanzlíček
Dear Mr. Klamann, thank you for your email and situation description. I would answer all your question, but without proper diagnosis is hard to tell you exact info. The video file is not really standard and I missed any useful findings there. Generally we are able to combine diagnostic and surgery into one day. I am skilled surgen (it is not very modest to tell it like this) and I have already done this type of surgery before. It is quite routine. Prognosis and postoperative period planning is based on diagnosis (which is missing). I understand the distance you should drive is horrible. But… We need you here, make our clinical exam, radiology, endoscopy and than we can plan surgery. Probably it won’t be problem the same day. Hard to estimate expenses. I would tell something up 1000 E (just estimation). We tell you exact expenses when we will have diagnosis. Terms in August are fine with me.
Yours sincerely Jan Beranek