Byliśmy dziś na kontrolnej wizycie u weta. Bambowi na szwie zrobiła się bańka wypełniona brązową cieczą. Od czwartku przykładałm rivanol w żelu co dwukrotnie ją zmniejszyło, jednak wybrzuszenie pozostało. Wet przekłuł je i wycisnął płyn. Ponoć jest to efekt rozpuszczania się szwów wewnętrznych i gdyby bańka znów się powiększyła powinnam ją przekłuć. Po tym zabiegu Bambo agresywnie reagował na weta. Wyraźnie chciał go ugryźć i to kilka razy. Czasem ma takie zachowania, że aż mnie zadziwia. Ostatnio rzucił się na olbrzymiego kundla, który jednym kłapnięciem pozbawiłby Bamba życia. Zupełnie brak mu wyczucia sytuacji. Poza tym zaszczepiliśmy go przeciw nosówce i innym chorobom i od razu przeciw wściekliźnie. Chciałam go jeszcze odrobaczyć, ale w związku z jego chorobą wet odradził. Leki te bowiem dość mocno podrażniają żołądek a Bambusiowy jest bardzo słaby. Ustaliliśmy też, że aby Bambo się odstresował mam mu pozwolić na szaleństwa, zabawy z innymi psami i bieganie po lesie. Muszę przestrzegać tylko jednej zasady aby to wszystko działo się po 3 godzinach od zjedzenia posiłku. I nawet jeśli będzie zwracał wielokrotnie a nie będzie widocznego ubytku wagi to mam na to wszystko pozwolić i przestać go chronić. Pozostawiliśmy Gasprid i omeprazol na stałe w jego menu. Wet napisze do Jana Beranka w celu uzyskania informacji o metodzie cięcia, którą zastosowali weci z kliniki w Brnie. Te informacje będą mu potrzebne przy kolejnej operacji Bamba. Jednak wg niego powinna się ona odbyć nie wcześniej niż za pół roku.
Dziennik - wrzesień, 2008
Kamil umieścił dziś w dziale Choroba Bamba zdjęcie odźwiernika i pooperacyjny raport medyczny z Brna. Utworzył też nowy rozdział Kącik Adopcyjny, w którym umieściliśmy zdjęcie Bambusia, małego mieszańca, którego adoptowaliśmy wirtualnie, a który może w ten sposób znajdzie normalny dom. W Linkach dodano nowy Adoptuj wirtualnie psa, który łączy ze Schroniskiem dla Zwierząt w Starogardzie Gdańskim. Namawiam, by zaadoptować psa na odległość, jeśli warunki domowe nie pozwalają na prawdziwą adopcję. W ten sposób można wspomóc konkretnego psa jak i schronisko, które zdaje się bardzo dbać o podopiecznych. Pieniądze tak wydane nie pójdą na marne. Warto je na taki cel wydać.
Właściwie stan Bamba wrócił do tego sprzed operacji. Znów wymiotuje jedzeniem. Udało mi się tylko zahamować wymioty nocne, które wyraźnie mi dokuczyły w ciągu ostatnich 10 dni. W konsultacji z wetem i mamą powróciliśmy do Gaspridu, z tą jednak różnicą, że teraz Bambo otrzymuję go 3 razy dziennie a nie 2 , jak to było przed operacją. By wyeliminować nocne torsje zmniejszyliśmy ilość posiłków do 2 tak, by ostatni nie był póżniej niż o 18:00 i tym samym zmuszeni byliśmy zmniejszyć dzienną łączną ilość pokarmu. Tak więc Bambo otrzymuje teraz Gasprid piętnaście minut przed posiłkiem o 7:15 i o 17:30 i ostatni przed snem. Nadal wszystko mielę na papkę. Dziś zwymiotował siedmiokrotnie, z czego dwukrotnie z krwią. Jestem zdołowana. Jedynym pocieszeniem jest jego radosne zachowanie. Dokazuje nieustannie i często się uśmiecha. Jednak zabawki wyciągam z szafy tylko raz dziennie na mniej więcej pół godziny, by choć przez chwilę mógł poczuć się jak normalny pies. W pozostałych godzinach staram się go namówić do wypoczynku i rozrywek intelektualnych ![]()
Ponieważ piszecie do mnie z zapytaniem czy Draczyn zwrócił mi pieniądze za leczenie psa, chciałabym Was poinformować, że dziś otrzymałam 2 500 zł tytułem cyt.” zwrot pieniędzy za psa rasy buldożek francuski Bambo”. Dziękuję pani Krystyno. Doceniam to, mimo tego, co wydarzyło się wcześniej. Muszę przyznać, że już w to nie wierzyłam. Ja ze swej strony zapewniam, że Bambo będzie otoczony opieką lekarską i miłością do końca swoich dni.
Rano zwroty, po pracy zastałam w domu dwie pokaźne kałuże z żółci, na spacerze kolejny zwrot śliny z żółcią. Dostał jeść. Znów zabieram zabawki, by nie prowokować niepotrzebnie żołądka. Siedzimy sobie na fotelu i patrzymy w monitor. Bambo próbuje złapać przesuwający się kursor. Na monitorze pojawiając się matowe plamy od jego nocha. To całkiem bezpieczna zabawa
Patrzę na niego i wiem, że nigdy nie będzie normalnym pieskiem. Przestałam się łudzić. Muszę się z tym pogodzić. W tej kwestii jestem całkowicie bezsilna. Zawsze będą leki i stałe wizyty u weta. Lęk będzie mi towarzyszem przez całe Bambowe życie. Czas zaakceptować jego obecność a może nawet się z nim zaprzyjaźnić… Zastanawiam się co nas jeszcze czeka…
29 sierpnia wysłałam do Draczyna rachunek za operację Bamba. Dostałam dziś potwierdzenie zwrotne, iż list mój doręczono p. Krystynie 1 września. Teraz czekamy na wprowadzenie przez hodowcę danego słowa w czyn tj. zwrot kosztów operacji.
Bambo na wieczornym spacerze zwymiotował 4 razy z czego dwukrotnie jedzeniem.
![]()
W piątek Bambo nie zwrócił ani razu. Cieszyłam się po cichutku i skrycie, bojąc się rozczarowania, które może przynieść kolejny dzień. I słusznie. Wczoraj zwrócił dwukrotnie a w nocy o 5:00 nad ranem silne torsje pozbawiły go żółci i tym samym na nowiutkim łożu, mimo mojej natychmiastowej reakcji, przybyła kolejna żółta plama. Plamy powstające z Bambowych soków żołądkowych i żółci są niezwykle trudne do wybawienia. Kilka dni temu zamówiłam pranie dywanu, który zakupiliśmy na wiosnę tego roku. Dywan był ładny do pierwszego Bambowego zwrotu i każdego dnia stawał się brzydszy aż do momentu, kiedy zamiast dekorować pokój zaczął go szpecić. Próbowałam go czyścić vanishem, ale plamy po wymiocinach były oporne na moje wysiłki. Po dwóch miesiącach dywan wylądował w komórce. Wysiłki pana, który przyszedł go wyprać nie bardzo zaskutkowały. Przywrócił dywanowi piękny kremowy kolor, jednak plamy z żółci nie dało się odczyścić mimo, iż gość próbował wielokrotnie, tak, że dywan był całkowicie w tym miejscu mokry, a pod nim pojawiła się nawet kałuża. Daliśmy więc spokój. Ponieważ Bambo nadal wymiotuje nie było sensu pozostawiania go w pokoju. Postanowiliśmy go podarować mojej mamie.
Od jutra zgodnie z poleceniem dr Hanzlicka mam przejść z pięciu na trzy posiłki dziennie. Trochę się boję, czy nam sie uda bez zwrotów nadwyżki karmy, ale jeśli tak, to będzie mi nieco lżej i łatwiej będzie ustawić sobie harmonogram dnia. Karmienie pięć razy dziennie strasznie mi dezorganizowało pracę, biorąc pod uwagę fakt, że przez dziewięć godzin nie ma mnie w domu, i, że minimum godzinę po jedzeniu nie można z nim wychodzić z domu. Jeśli się uda uznam to za kolejny sukces ![]()
Byliśmy dzisiaj ściagnąć szwy. Bambo był bardzo grzeczny i obyło się bez leków uspokajających. Wet w minutę ściągnął wszystkie szwy. Opowiedziałam mu jak było w Brnie i pokazałam dokumentację medyczną. Uznał, że na trzech zastrzykach Cereni poprzestaniemy, ale omeprazol w dużej dawce mam podawać do 16 września i zobaczymy jaki odniesie skutek. Potwierdził też, że jeśli wymioty nie skończą się podejmie się Bamba operacji. Przedtem jednak skontaktuje się z dr Berankiem by zaznajomić się z metodami cięć odźwiernika, które on zastosował wcześniej. Nadal jednak mam nadzieję, że któregoś dnia wszystkie dolegliwości w końcu ustąpią i do drugiej operacji nie dojdzie.
Otrzymaliśmy już odpowiedź z Jaggy. Nie stwierdzono nowotworowych zmian u Bamba, więc się bardzo cieszymy. Dostaliśmy też nowe instrukcje co do leczenia. Zaraz pojadę do weterynarza kupić wskazany lek, gdyż Cerenia jest to wyłącznie lek weterynaryjny w odróźnieniu do omeprazolu, który zresztą mam jeszcze w domu. Cieszę się, że tak szybko dostaliśmy odpowiedź. Oto ona:
Dear Mrs. Hoffman,
today I recieved the results of the biopsie samples: there is inflammation only, without any sign of cancer growth! That means there is no tumour and the prognosis should be good after surgery with the time!
In case of further vomiting I recommend change the medication from famotidin to omeprazol (1 - 2 mg/kg 1x denně 5-8 dní) a add maropitant (Cerenia) injections or tabletts for 3 - 5 days and continue with diet as we discused it already.
kindest regards,
David Hanzlicek