Dziennik - październik, 2008

października 15

Wracając po pracy wpadłam do sklepiku zoologicznego sprawdzić, czy przyszły zamówione przeze mnie zabawki firmy Petstage.  Ucieszyłam się widząc, że poza zamówioną “małą orką” przyszły tez nowości - kolorowe hantelki z wypustkami, które mają za zadanie również masować dziąsła i oczyszczać zęby. Zarówno mała orka jak i hantelek mają na zakończeniach miejsca aby umieścić w nich pokarm i tym zwiększyć zainteresowanie psiaka zabawą. Na razie Bambowi pokazałam orkę i tak jak się spodziewałam radości nie było końca. Nie chciał nawet iść na spacer. Wskoczył na łóżko i zaczął się bawić. Kiedy podchodziłam aby założyć mu szelki zwiewał z obawy, że zabiorę mu zabaweczkę. A teraz stoi pod szafką, w której zamknęłam orkę i płacze domagając się jej wyjęcia. Co jakiś czas podbiega do mnie kwiląc, próbując na siebie zwrócić uwagę a zaraz potem biegnie pod szafkę i woła:”Daj tę nową fajną zabaweczkę! Słyszysz!” Dopiero co zjadł i niestety przez najbliższe 3 godziny nie może się niczym bawić. Powtarzam to aż do znudzenia, ale Bambo udaje , że nie słyszy. Śmiać mi się chce z jego nachalności. Ciekawe kiedy się znudzi. A z drugiej strony bardzo się cieszę, że mogłam mu sprawić tyle radości. Ciekawe, czy hantelek też mu się tak spodoba. Nie mogę się doczekać aby to sprawdzić :P

października 14

Byliśmy dziś z wizytą kontrolną u weta. I wróciliśmy w doskonałych humorach. Bambo strasznie wściekł się na pewną suczkę berneńczyka a ona również wyglądała jakby chciała go ugryźć. Bambo najeżony w postawie agresywnego psa próbował do niej doskoczyć. Musieliśmy opuścić poczekalnie chcąc chronić bambowe jedzonko. Wychodząc byłam pewna, że zaraz się go pozbędziemy, ale uwaga! Bambo nie zwrócił. Po raz pierwszy po takim rzucie emocji nie zwymiotował. Jestem szczęśliwa. A warkot był tak głośny, że wet wychylił się zza drzwi by sprawdzić co się dzieje. Powiedziałam mu, że nie wiem czy psycholog psi jest z niego dobry czy nie, ale mi pomógł :) . Uśmiał się. Ale faktycznie po ostatniej wizycie przestałam się tak przejmować Bamba wymiotowaniem do tego stopnia, że czasem nie pamiętam kiedy i ile razy i czym zwymiotował. Kiedyś tylko tym żyłam. Czasem myślałam, że od tego zwariuję. Teraz jednak Bambo szaleje a ja cieszę się tym razem z nim. Mamy dobrze ustawione leki i pory posiłków, które nie kolidują z porami spacerów. Rozmawiałam z nim o tym, że nie mam co  zrobić z nim przez okres 2-3 dni, bo nikt, kto by wchodził w rachubę nie chce go wziąć. Powiedział, że wystarczy, żeby ktoś przyszedł go nakarmić i wyprowadzić i, że nic mu się nie stanie kiedy zostanie trochę sam. Nie bardzo to do mnie przemawia i nadal rozglądam się za innym rozwiązaniem.

A tak w ogóle to Bambo zaczyna agresywnie odnosić się do innych psów, szczególnie atakując te, które jednym kłapnięciem mogłyby go zabić. A taki był z niego grzeczny piesek. Teraz jak ktoś na ulicy pyta, czy nie ugryzie jego psa nie mogę już w ciemno odpowiadać z uśmiechem na ustach :Bambo? Nieee… On tylko tak wygląda… to bardzo przyjacielski piesek. Nie skrzywdziłby muchy  :P . Dziś zrobiłam to po raz ostatni, kiedy pan z rodezjanem odsuwając się od nas pytał, czy Bambo nie pogryzie jego psa. I kiedy kończyłam swą frazę Bambo rzucił się na jego dużego pupila. Dobrze, że pies nie był typowym przedstawicielem tej rasy. Przeprosiłam zawstydzona i skarciłam Bamba. Nie wyglądał jednak abym wzbudziła w nim poczucie winy. Stał dumny i pewny siebie…nadęty jak indyk…zupełnie jakby nigdy nie zajrzał do lustra :)

października 12

Nie sądziłam, że znalezienie opieki dla mojego psa będzie takie kłopotliwe. W listopadzie wylatuję na ośmiodniowe szkolenie za granicę i nie mam najmniejszych możliwości zabrania ze sobą Bamba. Może się okazać, że zabraknie mi opiekuna na 2-3 dni. Ludzie, którzy maja psy nie wchodzą w grę, Ci nieliczni, którzy ich nie mają brzydzą się wymiocin. Hotele odpadają po pierwsze ze względu na fakt przebywania innych psów w towarzystwie a po drugie nie spełniają moich oczekiwań jeśli chodzi o potrzeby psychiczne Bamba. W ogóle to nieźle się urządziłam. Bambo śpi ze mną na łóżku z głową na wspólnej poduszce i naprawdę tylko Ci co mnie kochają mogą zająć się nim tak jakbym tego oczekiwała a i niektórzy z nich ostro protestują. Trochę się więc niepokoję tą sytuacją.

Wczoraj podałam Bambowi po raz pierwszy od prawie roku namoczoną karmę niezmieloną. Przy zmianie sposobu karmienia i wychodzenia na spacery może uda mu się przetrawić taką postać karmy.  Byłoby to duże ułatwienie. Na razie z tego powodu nie zwymiotwał częściej niż poprzednio.