grudnia 29
Robiąc porządek na pulpicie laptopa odnalazłam Instrukcję Obsługi Bamba, którą przygotowałam rodzinie przed swoim wyjazdem do Egiptu w trosce, aby o niczym nie zapomnieli. Postanowiłam ją tu zamieścić trochę dla uśmiechu a trochę po to,by w przyszłości można z niej było skorzystać. Modyfikowałam ją parę dni, bo coraz to nowe rzeczy przychodziły mi do głowy ale ciocia, która od lat juz nie ma psa powiedziała, że dzięki niej nie miała żadnych kłopotów z opieką nad Bambem.
Instrukacja Obsługi Bamba
- Spacery tylko przed jedzeniem.
- Po jedzeniu odczekać minimum 3 godziny aby wyjść na spacer.
- Nocna przerwa między spacerem wieczornym a porannym 10 godzin.
- Przerwa między spacerem w dzień 7 godzin.
- Karmienie: Bambo je tylko swoje jedzenie 2 razy dziennie z misek na wysokim stojaku. Pierwszy posiłek po porannym spacerze 7.00-9.00 a ostatni posiłek najpóźniej o 17:00 już po popołudniowym spacerku. Zostawić 1 granulek na podanie leku przed snem.
Nie może dostawać do zjedzenia niczego poza jego jedzeniem.
- Przygotowanie jedzenia: przed snem napełnić plastikową miarkę do krawędzi w górnej części kubka( około 1cm poniżej górnej krawędzi ) i przesypać do miski. Zalać przegotowaną wodą(nie wrzątkiem) w ilości odpowiadającej czubatemu plastikowemu kubkowi do karmy. Zamieszać. Zostawić na noc. Rano połowę podać na śniadanie, drugą połowę schować do lodówki i wyjąć na 3 godziny przed obiadem, bądź podgrzać przed samym jedzeniem max. 1 minutę w mikrofalówce. Sprawdzić czy nie jest gorące. Pamiętać o lekach przed jedzeniem.
- Leki :Przed każdym posiłkiem na minimum 15 minut należy podać ½ tabletki Gaspridu– wcisnąć w namoczony granulek i podać mu z ręki do zjedzenia. Dodatkowo ½ tabletki Gaspridu podać należy przed samym snem. Na poranny posiłek należy wsypać na wierzch granulki z 1 kapsułki Polprazolu( nie trzeba mieszać)
Przykład dnia:
Rano spacer – 99,9% powinna być kupa. 6 sików wystarczy.
15 minut przed jedzeniem w namoczony granulek wciskamy ½ tabletki Gaspridu i dajemy Bambowi. Po 15 minutach podajemy połowę namoczonej karmy a na jej wierzch wsypujemy zawartość 1 kapsułki Polprazolu. Przez 2 godziny po jedzeniu staramy się z nim nie bawić. Gdyby zwymiotował granulki suche i chciał je zjeść można mu pozwolić. Gdyby zwymiotował leki po podaniu nie podajemy drugi raz.
Po 7 godzinach od porannego spaceru wychodzimy na kolejny spacer. Jeśli nie zwymiotował śniadania powinna być na 50% kupa.
Najpóźniej o 17:00 podajemy kolejne ½ tabletki Gaspridu w namoczonym granulku. Nie wcześniej niż po 15 minutach podajemy resztę jedzenia, pozostawiając 1 granulek aby podać lek przed snem. Znów staramy się przez 2 godziny nie bawić się z nim. Wieczorem z reguły już podsypia.
Spacer przed snem. Jeśli po południu nie było kupy to musi być teraz na 100%. Jeśli była to może się zdarzyć, że trzeci raz nie zrobi. Po powrocie przed samym snem podajemy ½ tabletki Gaspridu w namoczonym granulku i Bambo może iść spać.
UWAGA:
Gdyby dostał strasznej biegunki (wodnistej) podać 3 razy dziennie po 3 tabletki Nifuroksazydu ( rozbić młotkiem i posypać jedzenie)
Gdyby działo się coś złego lub dziwnego zadzwonić do babci Basi lub do weterynarza Jerzego Kończak Rumia tel. 0 58 671 17 00 w godzinach 12:00-19:00(oprócz sobót i niedziel)
Na dworze skacze czasem na rowerzystów a wieczorami może wyskoczyć na jezdnię w pogoni za światłami samochodowymi . Blisko jezdni należy uważać i być czujnym, ponieważ smycz wydłuża się automatycznie i błyskawicznie.
Dodane w pieskie życie | Brak komentarzy »
grudnia 19
Blizna po kastracji goi się ślicznie. Wczoraj, kiedy smarowałam ją penatenem, zauważyłam, że lada dzień wszystko się zabliźni. Bambo bardzo sie ożywił po przyjeździe Janusza. Stale jest gotowy do zabawy i kiedy on nie zwraca na niego uwagi strasznie szczeka. Jeśli i to nie pomaga to chwyta za nogawkę i szarpie tak mocno, że uniemożliwia mu chodzenie. Strasznie mnie to śmieszy. Ze mną nie próbuje takich numerów a nawet jeśli sporadycznie się zapomni to wystarczy, że spojrzę i natychmiast puszcza. Ale Janusz mu na wszystko pozwala a Bambo korzysta ile wlezie. Wczoraj, kiedy kładliśmy sie spać, rozwalił się wprost między nami i z uśmiechem natychmiast zasnął. Janusz przeniósł go w nogi i poza jedną próbą spał w tamtym miejscu grzecznie do rana. Teraz w ogóle ma jak w raju, bo nie siedzi sam w domu, a i spacery są sporo dłuższe.
Dodane w pieskie życie | Brak komentarzy »
grudnia 17
Nie wiem co Bambowi kupić w prezencie pod choinkę. Niczego mu nie wolno. Jedzonko i różnego rodzaju przysmaki odpadają. Wszystkie zabawki powodują natychmiastowy lub nieco późniejszy odruch wymiotny. Strasznie smutne życie. Przyjdzie mi zapakować kartkę, na której napiszę “kocham Cię Bambo
” . No nic, pomyślę jeszcze. Może nowe szeleczki i smycz? Może nową szczotkę do wyczesywania gubionych włosów? Ale co to za lipne prezenty.
Może jednak kawalaczek paszteciku…i zabaweczkę choćby na 5 minut…
Dodane w pieskie życie | Brak komentarzy »
grudnia 15
Dziś byliśmy ściągnąć szwy. Blizna pozostała widoczna, ale jest jeszcze świeża i na pewno ulegnie zmniejszeniu a z pewnością zniknie obrzęk. Przy okazji się zważyliśmy i Bambo waży 13,5 kg. To całkiem przyzwoity wynik.
Wczoraj Bambo został odrobaczony. Próba się powiodła. Wymioty udało się powstrzymać do popołudnia, więc z pewnością leki podane na czczo o 7:00 wchłonęły się w pełni. Ani jednak wczoraj ani dzisiaj nie zauważyłam w kupce robaków. Wygląda na to, że mimo swych kiepskich upodobań zjadania wszystkiego na dworze uchronił się przed zarobaczeniem. Możemy się teraz całować bezkarnie.
Dodane w wizyty u weta, pieskie życie | Brak komentarzy »
grudnia 10
Wczoraj miałam zdjąć Bambowi sączek, który był przyszyty wzdłuż cięcia sześcioma szwami. Ustaliliśmy z wetem, że spróbuję go zdjąć sama, a przyjadę do niego tylko na zdjęcie szwów. Wyparzyłam małe nożyczki i późnym wieczorkiem, kiedy to Bambo wskoczył na łóźko by się troszkę zdrzemnąć podjęłam pierwszą próbę odcięcia tamponika. Jednak nie było to takie proste. Sączek przyszyty był bardzo starannie do skóry wzdłuż penisa. Aby odciąć pierwszy szewik należało odciągnąć tamponik od skóry a to samo już w sobie powodowało nieprzyjemne odczucia i Bambo się wyrywał. Ostatecznie pierwsza próba skończyła się niepowodzeniem. Bambo zwiał z łóżka. Nie zamierzałam go gonić ani stresować nic więcej niż było to konieczne. Postanowiłam go przetrzymać i rozłożyłam się na łóżku udając, że będę wypoczywać. Bambo nie wiedział co zrobić, bo miał straszną ochotę przytulić się do mnie i zasnąć, ale pamiętał co go wcześniej spotkało, no i widział nożyczki w moich rękach. Jednak potrzeba przytulenia była silniejsza i po 3-4 minutach wskoczył z powrotem na tapczan, by wtulić się we mnie. Na to tylko czekałam. Usiadłam, przewróciłam go na właściwy boczek i walcząc z jego niechęcią odcięłam kolejny szewik. Znów się wyrwał a ja znów czekałam. Ostatnim razem to juz prawie zasnął siedząc przed łóżkiem i z zazdrością patrząc jak ja sobie na nim leżę. Jednak potrzeba bliskości ostatecznie przechyliła szalę zwycięztwa na moją stronę i po raz czwarty wskoczył na łóźko po 20 minutach od ostatnich”tortur” i tym razem udało mi się odciąć czwarty, piąty i ostatni szew i zdjąć leciutko przyklejony do rany sączek. Bardzo byłam dumna, że przełamał strach na rzecz naszej przyjaźni. Pobiegliśmy od razu do kuchni by świętować nasz wspólny sukces najlepszym pasztetem z dzika zrobionym przez moją mamę. Duży kawał wylądował w mojej buzi i sporo mniejszy w Bambowej. Potem spokojnie, już bez obaw, przytuliliśmy sie do siebie i w kilka minut Bambo chrapał a ja obejrzałam wiadomości.
Dodane w pieskie życie | Brak komentarzy »
grudnia 05
W nocy Bambo się źle czuł. Nie mógł uleżeć w ciepłym łóżeczku. Pewnie miał temperaturę. Po raz pierwszy odkąd mieszkamy razem spędził caluśką noc samotnie w drugim pokoju, chłodząc swe ciało o zimną skórę fotela. W związku z tym ja również źle spałam. Budziłam się wielokrotnie i nasłuchiwałam jego głośnego oddechu. Za każdym razem dolatywało do mnie pochrapywanko co potwierdzało, że nadal jest wśród żywych
i pozwalało mi na ponowne przyśnięcie. Rano pobiegłam sprawdzić jak się czuje. Moszna nadal była mocno opuchnięta, więc na kolejne 10 minut przyłożyłam do niej lód. Nawet się nie wzbraniał. Nadal leżał lekko osowiały. Jednak na spacerze człapał za mną i sikał delikatnie przy tym podnosząc nogę. Ilość siuśków nie odbiegała od normy. Natomiast nie miał w ogóle apetytu. Postawiłam miseczkę z jedzeniem a on nawet do niej nie podszedł. Za to sporo pił. Zostawiłam jedzonko wychodząc z domu mając nadzieję, że nabierze sił podczas mojej nieobecności i zdecyduje się coś przekąsić.
Dodane w pieskie życie | Brak komentarzy »
grudnia 04
Już żaden dzień nie będzie taki sam jak wcześniej. Trawa pachnieć będzie inaczej, psy nie będą konkurencją a suczki nie będą już takie jak dawniej. Świat całkowicie zmieni oblicze
Dziś o 18:00 Bambo został wykastrowany. Po 20 minutach od pozostawienia Bamba w lecznicy dr Jurek zadzwonił do mnie, by powiadomić, iż Bambo stał się lżejszy o dwa jajka. Mogłam go odebrać za 40 minut. Muszę przyznać, że przestraszyłam się, kiedy zadzwonił telefon a na wyświetlaczu dostrzegłam, że dzwoni wet. Przez chwilę czułam, że miekną mi nogi a oddychanie staje się trudniejsze. Szybko jednak okazało sie, że wszystko jest ok a on, wiedząc, jak bardzo się Bambem przejmuję, zadzwonił tylko po to by mnie uspokoić. Gdy go odebrałam Bambo ciężko oddychał i był jeszcze jakby zaspany. Wet omówił ze mną zabieg i pielęgnację na najbliższe dni. Jutro musimy znów do niego przyjechać na kontrolę, antybiotyk i może jakieś przeciwbólowe leki.
Po powrocie ledwo chodził. Zabrałam go na tapczan i przytuliłam. Nadal ciężko oddychał a po jakimś czasie zaczął drżeć na całym ciałku. Moszna wypełniła się płynem i zgodnie ze wskazówkami weta przyłożyłam mu lód do drinków. W ten sposób udało mi się schładzać ją do około 23:00 a w przerwie zniosłam go na dwór na siusiu.
Dodane w wizyty u weta, pieskie życie | 1 Komentarz »
grudnia 03
Po podaniu leków wymioty Bamba ograniczyły się do zwrotu śliny. W poniedziałek wieczorem dostał po raz ostatni Famosan i wczoraj już niestety po powrocie z pracy zwrócił dwukrotnie na spacerze strawione i niestrawione granulki ze śniadania. Ale wieczór upłynął nam sympatycznie, choć zabawki nadal na szafie. Pobawiłam się z nim jedynie rano przed pracą 15 minut kiedy to był całkowicie na czczo. Dzisiejszy poranek przywitał zwrocikiem żółci. Ale nic poza tym. Nie był specjalnie ruchliwy ale nie wyglądał również na cierpiącego. pewnie było mu lekkawo niedobrze. Wygląda na to, że uda się nam dociagnąć do czwartku i poddać Bamba zabiegowi.
Dodane w pieskie życie | Brak komentarzy »