Po południu pojechaliśmy do naszego weta na kontrolę. Ależ było tam psów! Od dawna nie czekaliśmy tak długo. Bambo oczywiście rzucał się na wszystkie psy i suki, które patrzyły na niego spod oka i warczały, tak, że musiałam go bardzo krótko trzymać i było to mocno uciążliwe. na dworze było z kolei zbyt zimno by przeczekać na swoją kolej. To smutne, że Bambo zmienił swój charakter na taką zadziorę. Ale to ponoć rodzinne
. Spotkałam kiedyś kobietę z suką z tej samej rodziny i jest jeszcze gorsza. Jej siostra śmiała się, że po zachowaniu Bamba można domyslić się czyim jest synalkiem. Na całe szczęście nie ma w nim agresji w stosunku do ludzi - no, z małym wyjątkiem. Bambo przestał lubić naszego Weta i za każdym razem próbuje go ugryźć. Ale poza tym to najsłodszy piesek jakiego znam
. Następną wizytę mamy za pół roku. Nie mogłam uwierzyć, kiedy to usłyszałam. Wydawało mi się, że mieszkam wprost u weta, tak często tam bywałam, a tu pół roku..całe długie sześć miesięcy. Super. Bambo dostaje leki i na razie jest stabilny - stabilne 3-5 wymiotów dziennie
. Na całe szczęście wszystkie są na spacerze, na który idziemy po pracy i jest to przed drugim posiłkiem, tak więc zwraca tylko resztki z niestrawionego śniadanka. Nie jest tego na tyle dużo by tracił na wadze. Za to jestem już rozpoznawalna w swojej klatce. Sąsziedzi nawet jeśli nie widzą w mojej ręce papieru, to kiedy mnie mijają a ja schodzę bez kurtki na dół witają mnie słowami : “dzień dobry…co Bambo znowu narozrabiał?” . Oczywiście chodzi o wymioty, które przytrafiają się zazwyczaj przed windą lub w windzie - jakby nie mógł zaczekać aż dojdziemy do domu ![]()
Dziennik - styczeń, 2009
Kamil dodał już zdjęcia z niedzielnego spaceru do folderu I’09. Popatrzcie jaki Bambuś jest piękny. Udało mi się go troszkę podtuczyć i wygląda teraz jak prawdziwy buldog
Jestem z niego bardzo dumna. Jest wspaniałym, super tulińskim psiakiem, który w domu nie odstępuje mnie na krok. Kiedy zasiedzę się w kuchni na wysokim kocherze Bambo strasznie się denerwuje nie mogąc się do mnie przytulić. Szczeka i ciągnie mnie za nogawki abym zeszła i przesiadła się na coś niższego. To bardzo śmieszne zachowanie. Ale kiedy zejdę i usiądę w fotelu jest taki szczęśliwy…natychmiast wskakuje obok i w sekundę wtula się we mnie i zasypia
Właściwie będąc w domu zawsze obok przylepiony jest Bambo.
W Galerii umieściliśmy nowe zdjęcia Bamba - I’09 . Lada moment dorzucimy zdjęcia z wczorajszego niedzielnego spacerku po lesie. Na razie sesja domowa ![]()
Bambo ogryza sobie paznokcie! Takiego właśnie wczoraj dokonałam odkrycia. Po wieczornym myciu łapek dostrzegłam, że boczny pazurek na przedniej lewej łapce jest już na tyle długi, że powinnam go podciąć. Bamba zaciekawił przedmiot mojego zainteresowania tak mocno, że kiedy przyszłam z cążkami po kilku minutach z paznokcia nie został ślad. Ogryzł go do samego końca. Nie mogłam uwierzyć, że pies może ogryźć swój paznokieć. Zaraz też mi się przypomniało, że kiedyś już widziałam taki efekt i byłam wtedy przekonana, że Bambo go sobie złamał. Teraz już wiem, że po prostu sobie go odgryzł. Wyrównałam tylko brzeszki, aby o nic nim nie haczył. Ciumkając swoją łapę oczywiście obślinił dużą część pościeli i w rezultacie spaliśmy wczoraj w nowej pachniutkiej pościeli.
I mamy już kolejny rok. Bambo dzielnie zniósł Sylwestra i wkroczył z podniesioną głową w Nowy Rok. Zabraliśmy go ze sobą na imprezę. Strasznie wyrywał się o północy by razem z nami odpalać fajerwerki i podziwiać kolorowe niebo. Ze względu jednak na fakt, że dokładnie wszystko wkłada do pyska pozostawiliśmy go na 10 minut samego w domu ku jego ogromnemu rozczarowaniu. Strasznie szalał z bratanicą podgryzając najpierw kapcie a później jej stopy. Piski, śmiechy i płacz mieszały się z bambowymi poszczekiwaniami tworząc ogólny hałas. Tak dotrwaliśmy do drugiej i taksówką wróciliśmy do domu. Przy okazji przeszliśmy się na spacer by można było pospać nieco dłużej.